Okazało się, że pod nowo wyremontowanym wiaduktem na ul. Krakowskiej w Chrzanowie nie przejedzie połowa taboru autobusów komunikacji miejskiej. Powodem jest wysokość 16 z 31 pojazdów, sięgająca powyżej trzech metrów. Jeszcze tydzień temu zarządca drogi nie widział możliwości dopuszczenia tam przejazdu wysokich autobusów komunikacji miejskiej.
- Niestety w tym miejscu nie było możliwości takiej przebudowy, żeby mogły przejeżdżać wyższe pojazdy. Znak informujący o maksymalnej wysokości pojazdu, który może przejechać pod wiaduktem, jest bezwzględnie obowiązujący. Nie dopuszcza żadnych wyjątków - informował Kacper Michna z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie.
Po tygodniu zarządca jednak zmienił zdanie. "Zmiana znaków przed wiaduktem to efekt dodatkowych pomiarów geodezyjnych, które przeprowadził inwestor, czyli firma PKP PLK. W wyniku pomiarów ustalono, że prześwit pod wiaduktem jest o kilkanaście centymetrów wyższy, niż pierwotnie planowano. Dlatego możemy tam ustawić znaki, które dopuszczają przejazd pojazdów o maksymalnej wysokości 3 metry 20 centymetrów" - mówi Michna.
Zadowolenia z takiego obrotu sprawy nie ukrywa przewodniczący Związku Komunalnego Komunikacji Międzygminnej w Chrzanowie, Marek Dyszy choć przyznaje, że zmiana oznakowania na 3,2 metra nie rozwiązuje całkowicie problemu. "Przemodelujemy obłożenie autobusów na poszczególne linie komunikacyjne. Autobusy na sprężony gaz ziemny - mamy ich 5 w ośrodku - charakteryzują się wysokością 3,18 metra. One spełnią wymogi oznakowania. Brakuje 5 centymetrów, żeby autobusy o wysokości 3 metry 25 centymetrów mogły przejeżdżać. Te autobusy wykorzystamy na innych liniach. Nadal pozostanie bolączka dla linii 9 i 15, które nie będą mogły przejeżdżać pod omawianym wiaduktem" - dodaje Dyszy.
Pasażerom brak przejazdu pod wiaduktem bardzo utrudnia codzienne życie. "Bilety drogie, bo trzeba pół miasta objechać. Najważniejsza rzecz jest taka, żeby zrobić przejazd tak, żeby autobus dobrze jeździły. Wychodziłem ze sklepu, przechodziłem na drugą stronę i wsiadałem w linię 15. Teraz muszę przyjść tu. Dla młodzieży może nie ma problemu, ale dla starszych to źle" - podkreślają.
Niedopuszczenie do przejazdu autobusów powyżej 3,2 metra uniemożliwia zakup ekologicznego taboru, który był w planach związku. "Poważnie przygotowywaliśmy się do pozyskania dofinansowania do zakupu kolejnej partii autobusów wodorowych. Niestety te mają wysokość 3,3 metra. Najprawdopodobniej będziemy musieli zrezygnować z zakupu autobusów zeroemisyjnych. Do takich zaliczają się autobusy wodorowe" - podkreśla Marek Dyszy.
Przewodniczący ZKKM wystąpił z prośbą o złożenie interpelacji poselskiej w tej sprawie do ministerstwa infrastruktury.
Jak podaje GDDKiA, zmiany w organizacji ruchu można spodziewać do dwóch tygodni. Po tym czasie, pasażerowie linii 32a, 32b, 17a, 17b , 30, 35 i 3 będą mogli przejeżdżać pod wiaduktem. Nadal dwie strategicznie linie - 9 i 15 - będą musiały korzystać z objazdów.