„Autobąk” został zaprojektowany i skonstruowany w latach 40. XX wieku przez inżyniera Leona Jakubczyka, pracownika pierwszej w Polsce fabryki lokomotyw „Fablok” w Chrzanowie. Samochód miał nieco ponad 2 metry długości, zaledwie 65 centymetrów szerokości i 85 centymetrów wysokości – był niewiele większy od roweru. Mieściły się w nim dwie osoby, a pojazd mógł osiągać prędkość od 30 do 50 kilometrów na godzinę. Jak wynika z zachowanych informacji, „autobąk” był widywany m.in. na ulicach Krakowa, Katowic, Zakopanego, a nawet dotarł na Węgry. Jego właściciel przechowywał go w… pokoju.
Od momentu, gdy dyrekcja muzeum dowiedziała się o istnieniu pojazdu, trwają intensywne poszukiwania oryginału oraz dodatkowych materiałów archiwalnych. Do tej pory udało się skontaktować z siostrzeńcem małżonki inżyniera, który przekazał dokumenty dotyczące samochodu. Na ich podstawie planowana jest publikacja, a w okresie wakacyjnym – wystawa poświęcona „autobąkowi”.
Nie ustajemy i cały czas szukamy. Mamy nadzieję, że uda się znaleźć chociaż fragmenty autobąka. Bądźmy jednak realistami: po takim czasie może go już po prostu fizycznie nie być. Wychodząc temu naprzeciw zaczęliśmy właśnie od tej rekonstrukcji wirtualnej, w której jest praktycznie 1:1 zwymiarowany, więc będzie można zrobić jego replikę
– wyjaśnia Kamil Bogusz, dyrektor Muzeum w Chrzanowie.
Wirtualna rekonstrukcja powstała we współpracy muzeum z Radkiem Grecem. Dzięki zachowanej dokumentacji wiadomo również, z jakich materiałów zbudowany był oryginalny pojazd.
– Inżynier Leon Jakubczyk był na tyle dokładny, że w swoich materiałach określał, z czego buduje poszczególne elementy. Oczywiście to były te, które były dostępne w latach 40. tuż po wojnie. Będziemy starali się wiernie to odtworzyć, ale to jest długa droga. Trzeba zacząć od dokumentacji, a potem ze specjalistami, miłośnikami motoryzacji, którzy znają to od podszewki, łatwiej będzie zadecydować, z czego to stworzyć – dodaje dyrektor muzeum.
Muzeum liczy, że fizyczna replika „autobąka” stanie w Chrzanowie jeszcze w tym roku. Jeśli się to nie uda, jej powstanie planowane jest w perspektywie najbliższych dwóch lat.