Na tle pejzażu Ameryki pogrążonej w marazmie i biedzie, Baker wpisuje fascynujące tematy: kryzys macierzyństwa, rozpadu rodzinnych więzi, przyjaźni i dojrzewania. Bohaterowie „The Florida Project” nie przechodzą jednak spektakularnej przemiany – ich codzienność wyraża bowiem niekończącą się udrękę, a nie kolorowy american dream.
Główna bohaterka – kilkuletnia Moonee – żyje w warunkach, które zgotowała jej samotna matka; nieokiełznana, zbuntowana, zagubiona, wyzwolona, wulgarna, darząca córkę miłością nieodpowiedzialną i niedojrzałą, wpajająca jej niedopuszczalne wzorce zachowań. Wrażliwość i niewinność dziecka pozwala Moonee przetrwać tylko do czasu, gdy zagrożone staje się jej bezpieczeństwo. Na pomoc dziecku i matce (błądzącej i nieświadomej konsekwencji swych wyborów) przychodzi jednak Bobby spełniający się nie tylko w roli administratora osiedla, ale także ojca stojącego na straży niepodważalnych wartości.
Świat widziany oczami dziecka w „The Florida Project” jest poruszający. Życie Moonee upływa bowiem na szwendaniu się po okolicy, przysłowiowym zbijaniu bąków i obcowaniu z beztroską i bezczelną matką uzależnioną od marihuany. Wewnętrzny świat dziewczynki, nieskażony jeszcze bolesnymi doświadczeniami, jest jednak niezwykle bogaty; wypełniony prostymi i szlachetnymi, a przez to prawdziwymi pragnieniami o bliskości – nie z matką, a z rówieśnikami, z którymi przesiaduje często na swoim ulubionym – powalonym drzewie. To, jak podpowiada Baker, malownicza metafora dzisiejszej Ameryki – upadłej, ale wciąż żyjącej. Potrzebującej otrzeźwienia, a nie podtrzymującej iluzję bajki Walta Disneya.
Urszula Wolak