Oba wyrastają z podobnej wrażliwości ich i dotyczą podobnych spraw. „Joanna” to przejmująca opowieść o pięknej i inteligentnej dziewczynie zmagającej się ze śmiertelną chorobą. W kwietniu 2010 roku dowiedziała się, że pozostały jej tylko trzy miesiące… Postanowiła walczyć, by ten „ofiarowany” jej czas nieco wydłużyć i spędzić go jak najlepiej, oddać go swym najbliższym – pięcioletniemu synkowi oraz partnerowi. „Od początku rozmawiałam z moją bohaterką, że będzie to film impresyjny, delikatny, intymny, o jej życiu, a nie o umieraniu. Joanna czasem ze mnie drwiła, że kręcę, jak obiera ziemniaki albo maluje paznokcie, uważała, że to nuda. A ja w chwytaniu jej codzienności widziałam cały sens i urok tego filmu. Nie mogłam się na nią napatrzeć, to była żywa, kolorowa, piękna, błyskotliwa kobieta” – wspomina Aneta Kopacz. Powstała przepiękna, przejmująca impresja o miłości, przemijaniu i – paradoksalnie – urodzie życia. Warto dodać, że zdjęcia do „Joanny” zrealizował Łukasz Żal (nominowany za „Idę”), a muzykę napisał Jan A.P. Kaczmarek (laureat Oscara za muzykę do „Marzyciela” Marca Fostera).
„Nasza klątwa” jest filmem skromniejszym, właściwie etiudą studencką, zrealizowaną w Warszawskiej Szkole Filmowej. Tomasz Siwiński opowiada o swojej rodzinie. W kadrze widzimy głównie jego, jego żonę oraz ich małego synka cierpiącego na niezwykle rzadko spotykaną, a ogromnie dotkliwą chorobę, tzw. klątwę Odyny. Chorzy z takim zespołem wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji mogą doznać zatrzymania oddechu we śnie. Nie pozostaje nic innego, jak czuwać nad śpiącym dzieckiem. Nie stosowaliśmy autocenzury, nie zastanawialiśmy się, jak wypadniemy i czy widzowie polubią bohaterów – rodziców niepełnosprawnego bohatera – którzy piją wino, palą papierosy, czasem przeklną, będą bezradni. Najważniejsze było, żeby widz mógł prześledzić emocjonalną drogę, którą przeszliśmy” – wspomina Tomasz Śliwiński. I znów powstał piękny, przejmujący film o śmiertelnym zagrożeniu, ale pełen życiowej energii.
Tegoroczna ceremonia oscarowa odbędzie się w nocy z niedzieli na poniedziałek (23 lutego o godz. 2), możemy ją obejrzeć również na dużym ekranie, m.in. w Kinie pod Baranami. Po Srebrnym Niedźwiedziu w Berlinie dla Małgorzaty Szumowskiej zanosi się na kolejny sukces dla naszej kinematografii. Trzymajmy kciuki!