- A
- A
- A
Opera w galerii sztuki. RECENZJA
Realizacja Capelli Cracoviensis podejmuje gorące tematy otaczającej nas rzeczywistości.amadigi
-
-
-
crop_free
1
/ 4
"Amadigi di Gaula" Haendla to intrygujący i konsekwentnie zrealizowany spektakl operowy, z którego tezami trudno się zgodzić. Ale po kolei.
„Amadigi…, swojsko możemy nazwać go Amadysem, to dzielny rycerz, tytułowy bohater opery, której tematem jest skomplikowany miłosny czworokąt. Motorem akcji jest zła kobieta – czarownica Melissa. Jej zranione uczucia, a także ponadprzeciętne umiejętności wywoływania kataklizmów, gwałtownych zmian pogody, oraz manipulowania ludzkimi uczuciami, stają się przyczyną kolejnych zwrotów akcji. Nieco może rzecz upraszczając, opera Haendla to zawikłana kombinacja makabrycznego fantasy, sensacyjnego-psychologicznego thrillera z elementami tzw. filmu dla dorosłych. Wybuchają zarówno ognie, jak i emocje. Aż do tradycyjnego operowego happy endu. Tyle libretto.
Realizatorów „Amadysa…” nie interesują jednak wątki magiczno-fantastyczne, nie opowiadają baśni, nie nawiązują dialogu z konwencją. Realizacja Capelli Cracoviensis ma wymiar krytyczny, zaangażowany i podejmuje ważne tematy otaczającej nas rzeczywistości.
Ogród złej czarownicy staje się przestrzenią galerii sztuki, gdzie rządzi nie tyle Melissa, ile postać autentyczna - słynna artystka, performerka z byłej Jugosławii Marina Abramovic. Pamiętają Państwo jej słynną akcję z Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku, gdzie przez trzy miesiące, przez kilka godzin dziennie siadała bez ruchu na krześle, uporczywie patrząc przysiadającym się prosto w oczy? Docenienie wszystkich pomysłów reżysera Cezarego Tomaszewskiego wymaga od widza sporej erudycji – cały spektakl to właściwie jeden wielki cytat z twórczości Abramovic. Nie tylko z niej zresztą – zobaczymy także, w jaki sposób swoje słynne błękitne obrazy malował Ives Klein, spotkamy też na scenie samą Yoko Ono, z jej uniwersalnym przesłaniem miłości. Nawet potworne zombie z orszaku czarownicy wyglądają jak nieco przestylizowana publiczność snobistycznego wernisażu. Gratuluję twórcom kostiumów!
Koncept wpisania przerażającego w gruncie rzeczy ogrodu Melissy do współczesnej galerii sztuki jest efektowny, ale chyba jednak dość powierzchowny . Performerka nazwana tu przez realizatorów „psychofanką”, w prawdziwych galeriach wystawia swoje ciało na doświadczenia ekstremalne. Czy manipuluje nami? Ból zadaje przede wszystkim samej sobie. Jej cierpienie komunikuje nam jej stosunek do świata, jej zmaganie się z wojną, kobiecością, skomplikowane relacje z bliskimi.
W spektaklu Capelli Cracoviensis oglądamy cały arsenał narzędzi zbrodni, ale wszystkie rany zadawane są na niby, jak to w operze. Czarodziejka po prostu zabawia się uczuciami innych bohaterów. Jest w takiej wizji i spora dawka autentycznego humoru – która rozbraja idiotyzm libretta, ale niezbyt szczęśliwie majstruje przy znaczeniach sztuki Abramovic.
Ukazując świat sztuk wizualnych w karykaturze, Cezary Tomaszewski chciał nam zapewne powiedzieć swoim spektaklem, że ceniona na świecie performerka jest hochsztaplerką. Mam jednak wrażenie, że sam nadużywa haendlowskiej materii, manipulując przy genderowych treściach opery, zmieniając płeć bohaterów, i sugerując, że „Amadigi…” może być aktualnym głosem w obronie związków partnerskich. Sugestia karkołomna niczym sztuczka Melissy. Nie zgadzam się na przyprawianie gęby Marinie Abramovic.
Justyna Nowicka
Premiera w Malopolskim Ogrodzie Sztuki. Następne przedstawienie we wtorek o 19:00
reżyseria Cezary Tomaszewski
scenografia Juul Dekker
kostiumy Agnieszka Klepacka Maciej Chorąży
Amadigi Joanna Dobrakowska
Melissa Małgorzata Rodek
Oriana Marzena Lubaszka
Dardano Helena Poczykowska
Orgando Antonina Ruda
Wampiry Agnieszka Jaśkiewicz Bartosz Satora
Statyści Ryszard Krotoszyński Bartłomiej Myca Ireneusz Baran Jacek Dunikowski Patrycjusz Smoleń Paulina Lampa Joanna Niechaj Gabriela Jaskiernia Zuzanna Tomiak oraz Filip Adamus
Część treści pod galerią środkową
„Amadigi…, swojsko możemy nazwać go Amadysem, to dzielny rycerz, tytułowy bohater opery, której tematem jest skomplikowany miłosny czworokąt. Motorem akcji jest zła kobieta – czarownica Melissa. Jej zranione uczucia, a także ponadprzeciętne umiejętności wywoływania kataklizmów, gwałtownych zmian pogody, oraz manipulowania ludzkimi uczuciami, stają się przyczyną kolejnych zwrotów akcji. Nieco może rzecz upraszczając, opera Haendla to zawikłana kombinacja makabrycznego fantasy, sensacyjnego-psychologicznego thrillera z elementami tzw. filmu dla dorosłych. Wybuchają zarówno ognie, jak i emocje. Aż do tradycyjnego operowego happy endu. Tyle libretto.
Realizatorów „Amadysa…” nie interesują jednak wątki magiczno-fantastyczne, nie opowiadają baśni, nie nawiązują dialogu z konwencją. Realizacja Capelli Cracoviensis ma wymiar krytyczny, zaangażowany i podejmuje ważne tematy otaczającej nas rzeczywistości.
Ogród złej czarownicy staje się przestrzenią galerii sztuki, gdzie rządzi nie tyle Melissa, ile postać autentyczna - słynna artystka, performerka z byłej Jugosławii Marina Abramovic. Pamiętają Państwo jej słynną akcję z Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku, gdzie przez trzy miesiące, przez kilka godzin dziennie siadała bez ruchu na krześle, uporczywie patrząc przysiadającym się prosto w oczy? Docenienie wszystkich pomysłów reżysera Cezarego Tomaszewskiego wymaga od widza sporej erudycji – cały spektakl to właściwie jeden wielki cytat z twórczości Abramovic. Nie tylko z niej zresztą – zobaczymy także, w jaki sposób swoje słynne błękitne obrazy malował Ives Klein, spotkamy też na scenie samą Yoko Ono, z jej uniwersalnym przesłaniem miłości. Nawet potworne zombie z orszaku czarownicy wyglądają jak nieco przestylizowana publiczność snobistycznego wernisażu. Gratuluję twórcom kostiumów!
Koncept wpisania przerażającego w gruncie rzeczy ogrodu Melissy do współczesnej galerii sztuki jest efektowny, ale chyba jednak dość powierzchowny . Performerka nazwana tu przez realizatorów „psychofanką”, w prawdziwych galeriach wystawia swoje ciało na doświadczenia ekstremalne. Czy manipuluje nami? Ból zadaje przede wszystkim samej sobie. Jej cierpienie komunikuje nam jej stosunek do świata, jej zmaganie się z wojną, kobiecością, skomplikowane relacje z bliskimi.
W spektaklu Capelli Cracoviensis oglądamy cały arsenał narzędzi zbrodni, ale wszystkie rany zadawane są na niby, jak to w operze. Czarodziejka po prostu zabawia się uczuciami innych bohaterów. Jest w takiej wizji i spora dawka autentycznego humoru – która rozbraja idiotyzm libretta, ale niezbyt szczęśliwie majstruje przy znaczeniach sztuki Abramovic.
Ukazując świat sztuk wizualnych w karykaturze, Cezary Tomaszewski chciał nam zapewne powiedzieć swoim spektaklem, że ceniona na świecie performerka jest hochsztaplerką. Mam jednak wrażenie, że sam nadużywa haendlowskiej materii, manipulując przy genderowych treściach opery, zmieniając płeć bohaterów, i sugerując, że „Amadigi…” może być aktualnym głosem w obronie związków partnerskich. Sugestia karkołomna niczym sztuczka Melissy. Nie zgadzam się na przyprawianie gęby Marinie Abramovic.
Justyna Nowicka
Premiera w Malopolskim Ogrodzie Sztuki. Następne przedstawienie we wtorek o 19:00
reżyseria Cezary Tomaszewski
scenografia Juul Dekker
kostiumy Agnieszka Klepacka Maciej Chorąży
Amadigi Joanna Dobrakowska
Melissa Małgorzata Rodek
Oriana Marzena Lubaszka
Dardano Helena Poczykowska
Orgando Antonina Ruda
Wampiry Agnieszka Jaśkiewicz Bartosz Satora
Statyści Ryszard Krotoszyński Bartłomiej Myca Ireneusz Baran Jacek Dunikowski Patrycjusz Smoleń Paulina Lampa Joanna Niechaj Gabriela Jaskiernia Zuzanna Tomiak oraz Filip Adamus
Część treści pod galerią środkową
Komentarze (0)
Brak komentarzy
Najnowsze
-
08:01
Wymagania spełnione. Będzie referendum ws. odwołania burmistrza Radłowa
-
07:47
„Mykeny Północy” magnesem na turystów. Miliony na rozwój Góry Zyndrama
-
07:29
Ryanair: 86 tras, w tym cztery nowe z Kraków Airport w sezonie letnim
-
07:12
Jednomyślny werdykt. Zapomniani buntownicy z Marką Radia Kraków za luty
-
06:50
Po tragicznym wypadku na Rondzie Polsadu. Będzie kontrola placu budowy i organizacji ruchu
-
06:27
Środa w Małopolsce z wiosennymi temperaturami. W nocy wyraźne ochłodzenie
-
06:05
Tak drogo jeszcze nie było. Zima w Krakowie kosztowała już 63 mln zł
-
22:30
Krakowski szmelcownik czyli skrobaczki do butów, dzwonki i judasze
-
21:19
Turystyka w Tatrach: więcej obaw o inflację niż o brak gości z Arabii
-
19:47
Dwie dziewczynki z Tarnowa wyróżnione przez straż pożarną za wzorową reakcję w sytuacji zagrożenia
-
18:35
Nowa droga Chrzanów–Trzebinia wciąż zamknięta. Czeka na zgodę na przejazd kolejowy
-
17:50
Dlaczego warto wiedzieć więcej o ubezpieczeniach społecznych?
-
17:44
Melancholia północy i rytmy południa. Noren miesza różne światy.
-
17:23
Koncepcja Tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej miała być poprawiona od pół roku. Zmian jak nie było, tak nie ma
-
16:46
Historyczny sukces: krakowska drużyna awansowała do finału Ligi Mistrzów w goalballu!
-
15:40
Grupa Azoty wstrzymuje nowe zamówienia. Powodem konflikt na Bliskim Wschodzie
-
15:03
Purimspiel czyli jak powstał teatr żydowski
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze