Na ten niezwykły koncert do Filharmonii zaproszeni zostali wszyscy mieszkańcy Krakowa, nie trzeba mieć biletów, wstęp jest wolny, więc to okazja by wziąć udział w tym wydarzeniu muzycznym. Wystąpi dwoje pianistów: Joanna Ławrynowicz-Just i Marek Szlezer oraz harfistka Malwina Lipiec-Rozmysłowicz a także cztery klawesynistki: Elżbieta Stefańska, Joanna Kwinta, Mariko Kato-Shioya i Klaudia Rogała. Niezwykły to skład artystów. Solistom będzie towarzyszyć Krakowska Orkiestra Kameralna pod batutą Stanisława Krawczyńskiego.
Program koncertu jest bardzo ciekawy, bo też nawiązuje przede wszystkim do tego, co wykonywała Halina Czerny-Stefańska. I dodam, że nie będzie to wcale Chopin. Pewnie byłoby to zbyt proste, bo przecież każdy wie, że Halina Czerny-Stefańska zdobyła I miejsce w Konkursie Chopinowskim w 1949 roku, ex aequo z Bellą Dawidowicz. Każdy też wie, że należało jej się zwycięstwo, a to, że na podium obok niej znalazła się radziecka pianistka było sprawą polityczną. Ale też warto podkreślić, że ta niezrównana interpretatorka Chopina, której wykonania np. poloneza As-dur czy Andante spianato i Poloneza Es-dur a także mazurków należą do wzorcowych, miała niezwykle szeroki repertuar: od baroku po współczesność.
Wieczór, który odbędzie się 28 grudnia w Filharmonii Krakowskiej otworzy koncert Vivaldiego na czworo skrzypiec ale zinstrumentowany przez Bacha na cztery klawesyny lub jak kto woli fortepiany. Halina Czerny-Stefańska wykonywała ten utwór rodzinnie, na fortepianach, z mężem Ludwikiem Stefańskim, córką Elżbietą Stefańską i zięciem Jerzym Łukowiczem. Z tym koncertem zjeździli całą Polskę i każdy ich występ był wydarzeniem. Nawet koncert nakręciła telewizja i był wielokrotnie emitowany. Pamiętam takie ujęcie w studio, z góry czterech fortepianów. Robiło wrażenie. Ale przede wszystkim najważniejsze: jak oni wtedy wspaniale grali!. Teraz usłyszymy wersję na klawesyny w wykonaniu czterech pań: Elżbiety Stefańskiej i jej trzech uczennic różnych pokoleń: Joanny Kwinty, Mariko Kato-Shioya’i i Klaudii Rogały.
Podczas wieczoru nie mogło zabraknąć także Mozarta, którego Halina Czerny-Stefańska niezwykle ceniła, wykonywała, także w Mozarteum. I tak w Filharmonii Krakowskiej Marek Szlezer zaprezentuje koncert A-dur oznaczony numerem KV 414. Na finał zabrzmi Frank Martin i jego Mała Symfonia Kameralna na klawesyn, fortepian i harfę oraz dwie orkiestry smyczkowe. Solistkami będą: pianistka Joanna Ławrynowicz-Just (ostatnia uczennica Haliny Czerny-Stefańskiej), klawesynistka Mariko Kato-Shioya (która przyjechała do Polski by uczyć się u Haliny Czerny-Stefańskiej, ale przyjechała za późno, w parę dni po jej śmierci, niemniej w Polsce pozostała studiując m.in. klawesyn u Elżbiety Stefańskiej) oraz harfistka Malwina Lipiec-Rozmysłowicz. Warto wiedzieć, że Halina Czerny-Stafańska ten utwór prawykonywała.
Koncert będzie niezwykły, bo też niezwykłą postacią była Halina Czerny-Stefańska. Pamiętam jak po śmierci pianistki w 2001 roku prof. Ewa Bukojemska mówiła mi, że Halina Czerny-Stefańska była wzorcem interpretacyjnym wykonywania muzyki. Jej sposób budowania frazy, jej kantylena była dla wielu ideałem, do którego dążyli pianiści.
Pierwszym nauczycielem muzyki Haliny Czerny-Stefańskiej był jej ojciec, prof. Stanisław Szwarcenberg-Czerny. Następnie studiowała w klasie Alfreda Cortota w Ecole Normale w Paryżu, oraz Konserwatorium Warszawskim u Józefa Turczyńskiego (znanego w tamtych latach chopinisty) a po wojnie także w Akademii Muzycznej w Krakowie u prof. Zbigniewa Drzewieckiego - słynnego pianisty, pedagoga.
Jej wielka, międzynarodowa kariera rozpoczęła się od zdobycia pierwszego miejsca w Konkursie Chopinowskim. Od tego momentu artystka koncertowała na wszystkich najważniejszych estradach świata, grając solo oraz z towarzyszeniem najlepszych orkiestr. Występowała w renomowanych salach koncertowych Europy, Japonii, Stanów Zjednoczonych, Ameryki Południowej. Spędziła niemal 50 lat w podróży koncertowej. Nagrała szereg płyt m.in. w Polsce, Anglii Niemczech i Japonii. Jedną z ostatnich "Tańce Polskie" zdecydowała się poświęcić nie tylko muzyce romantycznej. Wraz z córką Elżbietą Stefańską, klawesynistką, zarejestrowała na niej utwory m.in. Ogińskiego i Paderewskiego.
Halina Czerny-Stefańska, była też jurorką w wielu konkursach na świecie m.in. w Tel Avivie czy w Konkursie Chopinowskim w Warszawie, poświęcała się także pracy pedagogicznej. Od 1993 roku współpracowała z Uniwersytetem Gedai w Tokio, będąc profesorem tej uczelni. Prowadziła tam klasę fortepianu. Przez jej krakowskie mieszkanie, przewinął się tłum zagranicznych pianistów. To ona przygotowywała ich do konkursów, uczyła wykonywać muzykę Chopina. Ulica Gancarska, to najsłynniejszy adres dla polskiej i światowej pianistyki.
Przypominając sobie jej koncerty czy rozmowy z nią mogę powiedzieć, że Halina Czerny-Stefańska należała do tych, którzy „urodzili się” dla estrady. Kontakt z publicznością dawał jej siłę, bez której nie potrafiła żyć. Uwielbiała publiczne granie. Nie selekcjonowała publiczności; nie wyznaczała sobie stopni kariery. I co wszyscy doskonale pamiętamy tak samo grała w szkole dla dzieci, jak i w wielkich salach koncertowych Japonii czy Ameryki. Miała w sobie wielką ciekawość świata. Lubiła barwne życie i umiała łatwo dostosować się do nowych warunków. Działała spontanicznie. Mało kto wie, że bardzo lubiła ładnie i kolorowo się ubierać i często projektowała swoje suknie koncertowe. Ciekawe, że miała też talent plastyczny. W czasie wojny studiowała przez rok rzeźbę na ASP.
Halina Czerny-Stefańska, charyzmatyczna artystka i niezwykła postać. Mamy szansę wspomnieć ją muzyką, koncertem w 100. rocznicę urodzin pianistki, który odbędzie się 28 grudnia o godz. 19.30 w Filharmonii Krakowskiej. Wstęp wolny. Serdecznie zapraszam. Warto!