Bloki spółdzielni "Grzegórzki" zbudowano na gruncie należącym do Skarbu Państwa. W związku z likwidacją użytkowania wieczystego spółdzielnia ma do zapłacenia ponad 4 miliony złotych opłaty przekształceniowej. Ustawa daje jednak możliwość 60-procentowego upustu, jeśli kwota zostanie zapłacona od razu. Wtedy do zapłaty będzie nieco ponad 1 milion 600 tysięcy złotych. Władze spółdzielni tłumaczą, że ta opłata została podzielona między właścicieli mieszkań. Jej wysokość zależy od metrażu mieszkania i udziału w gruncie. Właściciel mieszkania może zapłacić kilka tysięcy od razu albo skorzystać z dwóch innych możliwości. "Można to rozłożyć na 14 rat albo wyodrębnić własność notarialnie i wówczas taka osoba będzie korzystać z tego dobra, jakim jest przekształcenie prawa użytkowania wieczystego we własność, ponosząc opłatę przez okres 20 lat" - mówi Jolanta Chlebek prezes spółdzielni "Grzegórzki".
Wspomniane raty w spółdzielni to kilkaset złotych miesięcznie. Mieszkańcy mogli skorzystać też z przeniesienia lokalu na osobną własność. Tyle tylko, że spółdzielnia dała im nieco ponad tydzień czasu do namysłu. Termin na takie załatwienie tej sprawy minął w ubiegły piątek. Właściciele mieszkań przy ulicy Pszona nie kryją, że takie koszty to dla nich poważny wydatek. "To 489 złotych miesięczne. To spore obciążenie budżetu domowego. Oczywiście wszystko zależy od miesięcznych dochodów, ale jak podliczymy czynsz, opłaty i jeszcze te raty, to wychodzi spory rachunek" - oceniają mieszkańcy.
Na te argumenty zarząd spółdzielni wydaje się być głuchy. "My jako zarząd jesteśmy zdecydowani, by to wykupić. A od państwa będziemy wymagać tej płatności. Zdajemy sobie sprawę, że są ludzie z małymi dochodami, ale wtedy możemy zaproponować jakiś kredyt" - odpowiada prezes Jolanta Chlebek.
Decyzję o takim załatwieniu sprawy przekształcenia i opłat z nim związanych podjął Zarząd Spółdzielni.
O opinię w tej sprawie reporterka Radia Kraków poprosiła mecenas Annę Kornecką, która zajmuje się prawem nieruchomości. Jak mówi, mieszkańcy muszą sprawdzić czy spółdzielnia dopełniła dwóch obowiązków: zmieniła wcześniej statut i uzyskała zgodę walnego zgromadzenia. Jeśli te warunki zostały spełnione, to spółdzielnia ma prawo egzekwować takie opłaty i wyciągać konsekwencje wobec niepłacących. "Prawo spółdzielcze przewiduje kwestię wykreślenia członka spółdzielni, jeśli nie spełnia on postanowień wynikających ze statutu. Dlatego ten statut spółdzielni jest tak ważny. Jeśli on nie zezwala zarządowi na nakładanie nowych opłat albo gdy spółdzielnia nie zmieniła zgodnie z prawem swego statutu, to trudno powiedzieć, by ta opłata była również uzasadniona i zgodna z prawem" - tłumaczy mecenas Kornecka. Nie ukrywa, że mieszkańcy zostali postawieni pod ścianą.
Opłat związanych z przekształceniem nie unikną również właściciele mieszkań w blokach wybudowanych na gminnych działkach. Jak zapewnia jednak Anna Zagórska z Wydziału Mieszkalnictwa krakowskiego magistratu, likwidacja obowiązującego 99 lat użytkowania wieczystego na rzecz własności ma same plusy. "Załóżmy, że dany użytkownik będzie płacił obowiązującą stawkę jeszcze przez 70 lat. Będzie musiał liczyć się z jej aktualizacjami - zapewne podwyżkami. Teraz ma niezmienną kwotę. Płaci ją krócej, bo przez 20 lat. A jak zechce ją zapłacić z góry, to może liczyć na bonifikatę" - wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków Anna Zagórska.
Pytanie tylko, czy mieszkańcy bloków przy ulicy Pszona dostrzegą wspomniane plusy, widząc ogromny minus na swoim koncie.
Wiadomo, że znacznie niższe opłaty przekształceniowe zapłacą mieszkańcy mniejszych miast, takich jak Tarnów i Nowy Sącz.
Treść pisma, które otrzymali od spółdzielni mieszkańcy osiedla przy ul. Pszona