- Kuchnia jest nam potrzebna, żebyśmy mogli w dobrych warunkach gotować zupę dla naszych przyjaciół w kryzysie bezdomności – mówi Jaga Sadowska z akcji Zupa na Plantach - Do tej pory gotowaliśmy w partyzanckich warunkach, które chcielibyśmy zmienić. Spotykaliśmy się przy stole, wspólnie kroiliśmy warzywa, wrzucaliśmy je do wielgachnego gara, jak w domu po prostu.
- Głównym celem naszej zbiórki jest wyposażenie kuchni – mówi Adam Wrona z Żywej Pracowni - bo prace remontowo-budowlane już postępują, a specjalistyczne wyposażenie kuchni to spory koszt, bo trzeba ją wyposażyć według wytycznych Sanepidu, jak restauracje, a to kosztuje.
- Muszą być spełnione warunki w postaci odpowiedniej liczby blatów, umywalek, ciepłej wody – wylicza Jacek Żak, rzecznik wojewódzkiej stacji Sanepidu w Krakowie – Muszą być środki czystości, łatwo zmywalne powierzchnie, odpowiednie urządzenia do przygotowywania posiłków, moskitiery w oknach.
- Kuchnia całkowicie zaburzyła życie pracowni – dodaje Adam Wrona - W miejscu, w którym do tej pory był magazyn na najpotrzebniejsze rzeczy, powstała kuchnia. Wszystko wywędrowało i rozeszło się po pracowni. Postaramy się, żeby i jedno i drugie nie przeszkadzało sobie nawzajem.
- Co tydzień na Planty przychodzi zazwyczaj powyżej stu – mówi Jaga Sadowska – Wolontariuszy jest drugie tyle, więc ta społeczność jest naprawdę duża. W zimie będziemy co niedzielę wychodzić z zupą, a jeśli zrobi się naprawdę zimno, to pojawimy się codziennie.
Wolontariusze „Zupy na Plantach”, przekazują bezdomnym również ubrania, środki higieniczne, lekarstwa, a nawet wypożyczają im książki. Pieniądze nadal można wpłacać przez stronę internetową pomagamy.im.
Katarzyna Maciejczyk/wm