– Podchodzę do tego spokojnie. Robię swoje i koncentruję się przede wszystkim na tym, co słyszę od mieszkańców oraz na rozwiązywaniu ich spraw – powiedział Polskiemu Radiu Aleksander Miszalski.
Dodał, że nie śledzi szczegółowo informacji o liczbie zebranych podpisów. Jak zaznaczył, ocena tego, ile podpisów zostało zebranych i czy zostały zebrane prawidłowo, należy do komisarza wyborczego. – Cierpliwie czekam na to, co komisarz ustali – podkreślił prezydent Krakowa.
W mediach społecznościowych napisał natomiast, że zdaje sobie sprawę, iż nie wszyscy Krakowianie są zadowoleni z wprowadzanych zmian lub z tempa ich realizacji. Zaznaczył, że przyjmuje te głosy krytyki i wyciąga z nich wnioski.
Szanuje ideę referendum. Wiem, że część mieszkańców nie jest zadowolona z wdrożonych przez nas decyzji lub z tempa zmian. Rozumiem ich niezadowolenie i wyciągam z tego wnioski.
— Aleksander Miszalski (@Miszalski_) March 11, 2026
Dla mnie ważniejsze od liczby podpisów pod wnioskiem o referendum jest to, jak dużo osób weźmie w nim…
Miszalski dodał również, że ważniejsza od liczby podpisów zebranych pod wnioskiem o referendum będzie dla niego frekwencja w ewentualnym głosowaniu. Zapowiedział, że będzie starał się przekonać mieszkańców Krakowa, by dali mu szansę dokończyć rozpoczętą kadencję i zrealizować przedstawioną wizję rozwoju miasta.
Organizatorzy zbiórki chwalą się liczbą podpisów
Komitet inicjujący referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego złożył w biurze wyborczym listy poparcia pod wnioskiem o przeprowadzenie głosowania. Według organizatorów pod inicjatywą podpisało się około 134 tysiące osób. Zbiórka trwała 40 dni, choć zgodnie z przepisami komitet miał na to 60.
Podpisy zostaną teraz sprawdzone przez Krajowe Biuro Wyborcze, które ma na ich weryfikację 30 dni. Aby referendum mogło się odbyć, ważnych musi być co najmniej około 58 tysięcy podpisów osób posiadających prawo wyborcze w Krakowie.
Jeśli podpisy zostaną uznane za ważne, referendum powinno zostać przeprowadzone w ciągu 50 dni od publikacji postanowienia o jego zarządzeniu. Aby wynik głosowania był wiążący, frekwencja musi wynieść co najmniej 3/5 liczby wyborców, którzy uczestniczyli w drugiej turze wyborów prezydenta Krakowa – w praktyce oznacza to udział około 158 tysięcy mieszkańców miasta.