"To normalna i naturalna procedura. To rada wydziału odgrywa decydującą rolę przy przyznawaniu doktoratów honorowych" - mówił Bernacki w Radiu Kraków. Jak dodał, tym razem przeważyły argumenty przeciw. Głównym był ten, że Jose Manuel Barroso to czynny polityk.
Szef komisji europejskiej przyjeżdża w najbliższy weekend do Krakowa na jubileusz 650-lecia UJ. Otrzyma medal Plus Ratio Quam Vis.
Przeczytaj: Barroso bez honoris causa UJ, bo popiera gender?
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Włodzimierzem Bernackim.
Pan, jako członek rady wydziału studiów międzynarodowych i politycznych UJ, głosował w sprawie doktoratu honoris causa dla pana Barroso?
- Nie byłem obecny na posiedzeniu rady wydziału. Mam jednak rzetelną informację dotyczącą formy procedowania.
Dlaczego ten doktorat został uchylony?
- Debata była ożywiona i długotrwała. Wskazano tam argumenty za tym, żeby pan Barroso tytuł otrzymał i przeciwko temu. Taka procedura jest normalna. To rada wydziału jest gremium, które odgrywa rolę na 2. etapie przygotowania wniosku. Tutaj przeważyły argumenty przeciwko przyznaniu doktoratu panu Barroso. Głównym argumentem było to, że pan Barroso jest czynnym politykiem.
Te argumenty wyciągane przy okazji burzy, że to lewak, genderysta, odegrały jakąś rolę?
- To jest wielki szum medialny. Dodaje się te argumenty, które są teraz topowe. Wtedy one nie były używane, szczególnie te odnoszące się do gender studies. One nie miały miejsca. To jest zaskakujące, że teraz ta dyskusja jest podnoszona. Dziennikarze powinni uszanować autonomię Uniwersytetu i decyzję rady wydziału.
Gdy zapadała ta decyzja, nie była brana pod uwagę taka kalkulacja, że obchody 650-lecia UJ to także czas przedwyborczy i będzie to kapitał, z którego się skorzysta?
- Przypomnę, że wtedy, kiedy trwała dyskusja rady wydziału, nikt nie brał pod uwagę tego, że będą wybory do PE. Ta wiedza była nam obca jako członkom rady wydziału. Chcę przypomnieć, że było w dziejach Uniwersytetu tak, że politycy otrzymywali doktorat honoris causa. Chciałbym ich zestawić z panem Barroso. Byli to między innymi: prezydent USA Wilson, Marszałek Foch i Marszałek Piłsudski. Nazwisko Barroso w tym gronie wypada blado.
Gdyby pan brał udział w posiedzeniu rady, to by pan zagłosował przeciwko tej kandydaturze?
- Tak.
Wśród honorów, które otrzymał Barroso, jest między innymi doktorat honoris causa papieskiego uniwersytetu w Sao Paulo. To nie przekonuje pana, że ta kandydatura jest dobra?
- Jeszcze raz powiem. Zestawianie doktoratów, jakie uzyskał pan Barroso, nie ma znaczenia. Jak zestawiamy te doktoraty z negatywną decyzją rady wydziału UJ, to nie ma to sensu. Możemy dyskutować, czy wszystkie doktoraty honoris causa dla Lecha Wałęsy zostały przyznane w odpowiednim trybie. Ta dyskusja nie prowadzi do niczego.
Czyli zgodziłby się pan ze słowami pana kolegi, Ryszarda Legutki, że Barroso powinien całować po rękach przedstawicieli UJ, że w ogóle wzięli pod uwagę jego kandydaturę?
- Powiem inaczej. W tej sytuacji i awanturze osobą, do której można skierować poważne uwagi, jest pani poseł Róża Thun. Ona uznała, że sam fakt, iż taka propozycja się pojawiła, oznacza, że uniwersytet bez dyskusji taką kandydaturę przyjmie. Jak mówimy o tym czy pan Barroso zasługuje czy nie na doktorat honoris causa, to powiem jeszcze raz. Rada wydziału zdecydowała, że pan Barroso takiego doktoratu nie otrzyma.
Jest 650-lecie UJ. Na pytanie, w jakim stanie jest polskie szkolnictwo wyższe, profesor Jerzy Woźnicki mówi w dzisiejszej Rzeczpospolitej, że sami ten obraz oczerniamy. Sami na własne życzenie sprawiamy to, że nasze szkoły wyższe są na końcach rankingów?
- Na ten stan rzeczy składa się wiele czynników. Ciągle tkwimy w takiej strukturze uniwersytetu, który został narzucony za PRL. Z UJ wydzielono wiele innych podmiotów, które stanowią odrębne byty. Jakbyśmy pomyśleli o uniwersytecie, w skład którego weszłaby większość uczelni krakowskich, to zobaczymy realną potęgę. To jeden czynnik. Nie ma naprawy tego zdeformowanego systemu. Druga sprawa to finansowanie szkolnictwa wyższego Ono jest na poziomie 0,79% a powinno być powyżej 1%. Jeśli chodzi o naukę, to nakłady wynoszą 0,39% PKB a powinny poszybować do poziomu 3%. Jak mówimy o trudnej sytuacji w nauce polskiej, to nakładają się dwa problemy.
Profesor Woźnicki mówi, że szansą dla uczelni jest związek uczelni, na przykład Uniwersytetu Warszawskiego i UJ. Taka federacyjność największych uniwersytetów na czym miałaby polegać?
- To jest jedna z propozycji, która nie przekonuje mnie zbytnio. Osadzenie dwóch uniwersytetów to osadzenie ich w dwóch różnych przestrzeniach. To dwa autonomiczne twory. Jestem przeciwnikiem takich działań, które są propozycjami mgławicowymi. Jesteśmy w trakcie dyskusji o finansowaniu nauki. Nie możemy zdejmować odpowiedzialności z państwa za funkcjonowanie szkolnictwa wyższego czy nauki. Nie możemy przerzucać odpowiedzialności za stan nauki polskiej na uniwersytety.
Prasę przeglądał Robert Kasprzycki: