- Lotnisko w Balicach jest przygotowane na przylot świętego Mikołaja – zapewnia Monika Pabisek, rzecznik prasowy Kraków Airport – Przypomnę, że w 2009 i 2010 roku gościliśmy świętego Mikołaja z Rovaniemi. Gdyby tym razem święty Mikołaj zdecydował się na przylot do nas saniami, to musiałby wylądować na pasie trawiastym. Na drodze startowej byłoby to niemożliwe, bo sanie mogłyby uszkodzić nawierzchnie drogi startowej. Po wylądowaniu na pasie trawiastym wysłany by został marszałek w specjalnym samochodzie terenowym i odprowadził Mikołaja w pobliże wolier. Ustaliliśmy, że miejsce blisko naszych sokołów jest bardzo dobre, a nasz sokolnik potwierdził, że sokoły i renifery mogą być koło siebie. Następnie Mikołaj wraz ze wszystkimi prezentami opuściłby teren lotniska w eskorcie. Ważne, że Mikołaj mieszka w strefie Schengen, więc nie podlega kontroli granicznej. Natomiast w kwestii prezentów kontrola celna będzie skrupulatna i żadnych zwolnień nie będzie. Żadne prezenty, których nie wolno wwozić na teren Polski, nie będą mogły zostać przez niego dostarczone.
Na pytanie o to, czy oświetlenie sań wystarczy do wylądowania, Monika Pabisek odpowiada: tego do końca nie wiem, być może jest ich na tyle dużo, że wystarczą. Na pewno święty Mikołaj musi dostać zgodę na lądowanie z wieży kontroli lotów.
Tomasz Bździkot/wm