Tydzień temu wojewoda małopolski nakazał likwidację strefy ograniczonego ruchu na Kazimierzu. Jego zdaniem, zarządca drogi nie miał prawa zakazywać niektórym kierowcom korzystania z infrastruktury, ale może jedynie wprowadzić ograniczenia np. ze względu na rodzaj pojazdu.
Krakowscy urzędnicy jednak się nie poddają i mają nowy pomysł na Kazimierz: wjazd będą miały tam tylko elektryczne samochody, napędzane wodorem lub gazem ziemnym, taksówkarze i mieszkańcy, zameldowani w Strefie Czystego Transportu i niepełnosprawni. Kto dokładnie będzie mógł skorzystać ze strefy?
Po pierwsze ci, którzy mają samochody napędzane energią elektryczną. Z zakazu wjazdu będą zwolnieni też mieszkańcy zameldowani w dzielnicy, taksówkarze oraz osoby niepełnosprawne. Zostaną także wyznaczone specjalne godziny dla samochodów dostawczych z zaopatrzeniem. Do strefy będą mogły wjeżdżać też służby oraz samochody zarządcy dróg. Co ciekawe, są to prawie te same zasady jakie funkcjonują na Kazimierzu od kilku miesięcy. Ale przypomnijmy, że ta organizacja została uznana przez Wojewodę Małopolskiego za nielegalną. A jak przekonuje Łukasz Franek, wicedyrektor ZIKiT-u, spotkała się ona z bardzo dobrym przyjęciem mieszkańców i nikt z tego rozwiązania nie chce się wycofywać: - Postanowiliśmy zaproponować rozwiązanie alternatywne, które sam urząd wojewódzki sugerował nam w korespondencji - wyjaśnia Franek.
ZIKiT będzie próbował wprowadzić projekt uchwały zakładającej utworzenie Strefy Czystego Transportu na Kazimierzu na środowej sesji Rady Miasta w trybie pilnym.
Co do Strefy Czystego Transportu zdania radnych są podzielone. Wątpliwości ma Michał Drewnicki, radny Prawa i Sprawiedliwości, który uważa za zadziwiające to, że przepisy ograniczające ruch samochodów znowu są na siłę forsowane:
- Mimo protestu części mieszkańców, mimo wątpliwości podnoszonych przez radnych prezydent Jacek Majchrowski na siłę chce forsować pewne blokowanie ruchu w centrum miasta, do którego nie wszyscy są przekonani. Uważam, że prezydent najpierw powinien dość mocno rozważyć takie działanie, porozmawiać z mieszkańcami, a nie na siłę forsować takie rzeczy - mówi Michał Drewnicki.
Odmiennego zdania jest radny Platformy Obywatelskiej Aleksander Miszalski. - Obserwujemy w mieście napływ samochodów, codziennie do miasta wjeżdża 300 tys. aut. Nie są w stanie się pomieścić. Polityka ograniczania ruchu samochodowego w centrum się sprawdza. Ostatnie badania to 6% mniej aut wjeżdżających do Krakowa i więcej kupionych biletów komunikacji miejskiej. To jest dobry kierunek.
Jak przyznaje Miszalski, dobrze, że ograniczenia ruchu będą mogły być utrzymane mimo zastrzeżeń wojewody. W podobnym tonie wypowiada się profesor Andrzej Szarata z Politechniki Krakowskiej. Jak twierdzi ograniczanie ruchu samochodowego na Kazimierzu jest konieczne: - Poza wyburzeniem kamienic nie ma innego rozwiązania, żeby wpuścić więcej samochodów. Każde działanie, które ograniczy ruch w ścisłym centrum miasta, uważam za słuszne.
Jak dodaje profesor Szarata, ograniczenie ruchu samochodowego w ten sposób, to znaczy korzytając z ustawy ze stycznia tego roku, a nie robiąc tego własnymi środkami, może spowodować, że inne miasta pójdą za przykładem Krakowa. Stolica małopolski będzie pierwszym miastem w Polsce, ktore chce wprowadzić Strefę Czystego Transportu. Ot, Kraków wyznacza trendy jak zwykle.
(Tomasz Bździkot/mk)