Do przełamania zabezpieczeń teleinformatycznych i pozyskania bazy danych ponad dwóch milionów klientów sklepu internetowego Morele.net. doszło w 2018 r.
Jak wyjaśnił kom. Zagórski, pierwotnie postępowanie zostało umorzone z uwagi na niewykrycie sprawcy - mimo to sprawa cały czas pozostawała w obszarze zainteresowania organów ścigania.
30 stycznia - po blisko ośmiu latach od zdarzenia - sprawca, 29-letni obywatel Polski, usłyszał zarzuty dot. bezprawnego uzyskania i ujawnienia informacji.
- Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu oraz złożył obszerne wyjaśnienia - przekazał rzecznik CBZC.
Wytypowanie i identyfikacja osoby odpowiedzialnej za wyciek danych Morele.net były możliwe dzięki m.in. współpracy z pokrzywdzonym.
- Pozwoliło nam to na zidentyfikowanie wektora ataku, ustalenie przebiegu zdarzenia oraz – na podstawie pozostawionych przez sprawcę śladów – ustalanie jego personaliów - przekazał kom. Zagórski.
Zakres informacji ujawnionych po wycieku obejmował m.in. imiona i nazwiska, adresy e-mail, numery telefonów, adresy zamieszkania oraz zaszyfrowane hasła do kont użytkowników. Dane dotyczące płatności nie były objęte incydentem. Po wykryciu naruszenia podjęto działania zabezpieczające, a klienci sklepu zostali poinformowani o zdarzeniu. Sprawa była szeroko komentowana jako przykład zagrożeń związanych z cyberprzestępczością w sektorze handlu elektronicznego.
Maksymalny wymiar kary za popełnione przestępstwo to dwa lata więzienia. Postępowanie w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krakowie.