Żadnego odwrotu nie ma. Jest przyspieszenie
Jakub Wiech zwraca uwagę, że hasła takie jak „Europejski Zielony Ład” czy „zielona rewolucja” rzeczywiście budzą dziś większe emocje niż kilka lat temu.
Jeżeli chodzi o płaszczyznę retoryczną, to pewnie można postawić tezę, że te terminy na całym świecie nie są już tak chętnie używane i niosą ze sobą pewien negatywny aspekt emocjonalny – mówi, ale zaraz dodaje:
To jest płaszczyzna retoryczna. Jakby to powiedział Hamlet: słowa, słowa, słowa. Jeżeli chodzi o konkretne działania i pieniądze stojące za tymi działaniami – żadnego odwrotu nie ma. Powiem więcej: jest przyspieszenie
– podkreśla Wiech.
Ekspert przywołuje twarde dane:
W 2025 roku globalne wydatki na dekarbonizację osiągnęły rekordowy poziom ponad dwóch bilionów dolarów. To jest ogromna kwota. Żeby to sobie wyobrazić – milion sekund temu były walentynki, miliard sekund temu mieliśmy późne lata dziewięćdziesiąte, a bilion sekund temu był późny paleolit. To jest ta skala
Co więcej, połowę tej kwoty wydało jedno państwo – Chiny.
Częstym argumentem zwolenników tezy o odwrocie od polityki klimatycznej jest powrót do władzy ugrupowań prawicowych. Jakub Wiech studzi jednak emocje.
Nawet w państwach, które politycznie zaczynają rzucać kłody pod nogi zielonej polityce, spowolnienia nie ma
– mówi.
Jako przykład podaje Stany Zjednoczone.
W ubiegłym roku w USA 90% nowych mocy oddanych do użytku to były moce odnawialne. W tym roku spodziewamy się około 92% mocy bezemisyjnych. To więcej niż za wielu prezydentów deklarujących jednoznacznie proklimatyczne stanowisko.
Polityka mówi jedno, inwestycje robią drugie
Podobny paradoks widać w Polsce.
Za czasów ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości zbudowano w Polsce najwięcej źródeł odnawialnych w historii. Wyznaczono po raz pierwszy datę końca węgla i zapoczątkowano proces budowy elektrowni jądrowej oraz morskich farm wiatrowych
– przypomina Wiech. I dodaje:
Mieliśmy bardzo dużo przekazów o tym, że polityka klimatyczna to wymysł brukselskich elit, ale za tym nie poszły czyny. Per saldo transformacja w tych ośmiu latach rządów PiS nabrała niesamowitego rozmiaru.
Zdaniem eksperta od 2019 roku można już mówić o realnym przyspieszeniu polskiej transformacji energetycznej – wraz z programem „Mój Prąd”, decyzjami o offshore i konkretyzacją projektu jądrowego. Czy jednak rynek nie zaczyna się nasycać? W ostatnich miesiącach mówi się o spowolnieniu w instalacjach fotowoltaicznych.
Nic dziwnego, że instalacje nie przybywają już tak szybko. Zbudowaliśmy w Polsce 25 GW mocy w fotowoltaice w sześć lat – to więcej niż ma cała Afryka
– zauważa Wiech. Jego zdaniem trudno utrzymać tempo wzrostu z lat 2019–2024, bo „ci, którzy mieli zbudować instalacje, już je zbudowali albo są w trakcie. Teraz ciężar inwestycji przesuwa się w stronę wielkoskalowych farm i magazynów energii. To kolejny etap transformacji, a nie jej koniec" - zauważa.