- Odcięto nam drogę do przystanku autobusowego, do kościoła i do sklepów - mówili mieszkańcy podkrakowskich Michałowic, którym decyzją Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zlikwidowano przejście dla pieszych. Stało się to jeszcze w wakacje, podczas remontu trasy. Od tego czasu, żeby dostać się na drugą stronę ruchliwej drogi krajowej, mieszkańcy ryzykowali życie, przebiegając pomiędzy rozpędzonymi autami.
A urzędnicy tłumaczyli, że zlikwidowali "wysepkę", by... poprawić bezpieczeństwo na drogach. Zgodnie z ich pomiarami, przez przejście przechodzi zbyt mało osób. Poza tym, Generalna Dyrekcja chce wyeliminować wypadki z udziałem pieszych, dlatego - uwaga - likwiduje pasy, bo "przyczyniają się one do niewłaściwych zachowań kierujących".
Historia ta ma jednak happy end. Jak bowiem poinformowała Radio Kraków GDDKiA, przejście zostanie przywrócone. "Gdy zostanie położona nowa powierzchnia, powstanie nowe oznakowanie poziome i wysepka zostanie przywrócona" - wyjaśnia Iwona Mikrut-Purchla z GDDKiA.
Apele do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad najwyraźniej pomogły. Mieszkańcy Michałowic zapowiadali też, że jeśli urzędnicy nie odpowiedzą na ich prośby, w proteście zablokują krajową siódemkę.
Remont krajowej DK7 w Michałowicach ma zakończyć się w połowie miesiąca. Później drogowcy mają malować pasy i obiecuję, że sprawdzimy, czy farby "starczyło" na przejście dla pieszych.
Takie pismo od GDDKiA mieszkańcy otrzymali 21 września 2017 roku: