Przypomnijmy, grono pisarzy - wśród nich m.in. Dorota Masłowska, Zygmunt Miłoszewski, Jacek Dehnel, Olga Tokarczuk i Jakub Żulczyk podpisało się pod listem z prośbą o przedstawienie planów zmian w organizacji Targów Książki. List skierowano do prezes Targów Grażynie Grabowskiej, a także do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego.
"Zła organizacja ruchu wokół centrum targowego była tylko anegdotą, dziś budzi grozę" - zauważają. "Do hali prowadzi tylko jedna wąska trasa, otoczona placami budowy i nowymi domami". Ze względu na niemożność dojechania, codziennością stały się opóźnienia, a nawet odwoływanie spotkań (...) Nie to nas jednak niepokoi, lecz wizja karetki pogotowia lub wozu straży pożarnej, uwięzionych na zakorkowanej uliczce. Nasi czytelnicy to nie tylko ludzie młodzi i sprawni, ale też osoby starsze czy niepełnosprawne, dla których przejście prawie kilometra od przystanku tramwajowego jest poważnym wysiłkiem. (...) Służące teoretycznie do komunikacji wąskie alejki między stoiskami wypełnione są zbitym tłumem ludzi, czekającymi w ścisku i duchocie na spotkanie z autorami. Wśród nich ludzie starsi oraz dzieci (...). Przejście z jednego końca hali na drugi staje się albo skrajnie trudne albo po prostu niemożliwe. I znowu: to tylko niedogodność, dopóki nie trzeba komuś nagle udzielić pomocy. (...) Nie chcemy być mądrzy po szkodzie i po fakcie komentować tragedii, do której doszło, ponieważ zła organizacja uniemożliwiła udzielenie pomocy albo sprawną ewakuację" - czytamy w liście.