Budowa kolejki to jednak bardzo odległa perspektywa - jeżeli znajdą się pieniądze, powstanie projekt i załatwione zostaną wszelkie formalności - raczej nie ruszy wcześniej niż za kilka lat.
Za budową metra w referendum głosowało 55 procent krakowian. Władze miasta nie muszą brać tego wyniku pod uwagę, deklarują jednak, że sprawdzą, jakie są możliwości budowy metra. Zapowiadają, że jeszcze w tym roku zlecą ekspertom analizę. Na ten cel przeznaczono w budżecie 800 tysięcy złotych. - Badania mają dać odpowiedź na pytanie, czy jest możliwa budowa metra, a jeśli tak, to na jakich warunkach - mówi Filip Szatanik z krakowskiego magistratu.
Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że komunikacja miejska w Krakowie musi zejść pod ziemię. Kolejne tramwaje i autobusy w centrum miasta po prostu się nie zmieszczą. Nie będą więc wystarczająco szybkie i atrakcyjne dla pasażerów - przekonują eksperci.
W podziemiu niekoniecznie jednak muszą się znaleźć pociągi metra - mówi profesor Andrzej Szarata z Politechniki Krakowskiej. Jego zdaniem pytanie mieszkańców w referendum czy chcą metra - było niefortunnie sformułowane. - Pytamy się mieszkańców o jeden, konkretny sposób rozwiązania problemu transportowego w mieście. Powinniśmy się raczej zapytać, czy są za tym, żeby przeznaczyć duże środki by poprawić i usprawnić transport zbiorowy. Wtedy dyskutujemy o metrze, premetrze, tramwaju i innych możliwych wariacji tych systemów - komentuje Szarata.
Władze miasta zapewniają, że analiza nie będzie dotyczyła samego metra, ale właśnie kierunku, w którym powinien pójść Kraków rozwijając transport zbiorowy.
(Maciej Skowronek/ RK /ew/ ar)