"Pracuję za 2100 zł brutto", "Kraj podobno w rozkwicie, a nam nie starcza na życie", "Wysokie kwalifikacje, głodowe racje" - z takimi hasłami, przy dźwiękach syreny, przed siedzibę krakowskiej prokuratury wyszli pracownicy tej instytucji.
Jak powiedział dziennikarzom przewodniczący Rady Okręgowej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury w Krakowie Tomasz Korniak, na ulice wyszli nie tylko pracownicy Prokuratury Okręgowej, ale także dwóch prokuratur regionalnych. Podkreślił, że czwartkowa pikieta to "dość rozpaczliwe, dramatyczne zademonstrowanie ogółowi społeczeństwa tego, co się tutaj dzieje".
"Tylko w okręgu krakowskim zła sytuacja zarobkowa dotyczy szacunkowo 400 osób. Niektórzy z nas przepracowali w prokuraturze po 35 lat i zarabiają najniższą krajową. Poświęcamy się naszej pracy, chcemy, żeby administracja działała prężnie, lubimy naszą pracę i chcemy się rozwijać. Ale nie mamy za co. Przed nami perspektywa szukania czegoś innego. ZUS wylicza nam emeryturę w wysokości średnio po 1200 złotych - mówili protestujący.
Według ich danych średnie wynagrodzenie w 357 polskich prokuraturach rejonowych wynosi 1870 zł na rękę, a w 45 prokuraturach okręgowych 2280 zł. Ponad 2500 pracowników, spośród 8500 zatrudnionych otrzymuje wynagrodzenia na poziomie niższym niż 1800 zł.
(Katarzyna Maciejczyk, PAP/ew)