Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w pełni gotowe. Są nowe tory, tablice elektroniczne z rozkładem jazdy, zegary pokazujące właściwą godzinę, efektownie wyglądające przystanki i wyremontowane wiadukty.
A jednak i tym razem trwa wyścig z czasem. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", wciąż nie działa część systemów odpowiedzialnych za sprawną i bezpieczną jazdę pociągów. Może się więc okazać, że składy owszem, wyruszą 15 września, ale przez pierwszy okres będą jeździły wolniej. Czyli podróż z Dworca Głównego na lotnisko potrwa nieco dłużej niż obiecywane przez wszystkich 18 minut.
Radio Kraków również usłyszało nieoficjalne informacje, że uruchomienie połączenia w pełnym zakresie nie jest pewne. PLK zapewnia jednak, że wszystko będzie gotowe na czas.
- Wspieramy wykonawcę w procedurach odbioru i zakończenia prac - mówi w rozmowie z radiem Kraków Mirosław Siemieniec z PLK. - Trwa odbiór i sprawdzanie urządzeń, pozyskiwanie wszystkich dokumentów oraz przygotowanie trasy do ruchu pociągów.
Siemieniec dodał też, że "pociągi Kolei Małopolskich będą mogły kursować zgodnie z wcześniej zaplanowanym rozkładem jazdy".
Tymczasem w drugiej połowie września oficjalnie ma zacząć działać nowowybudowana część terminalu pasażerskiego w Kraków Airport. Byłoby dobrze, gdyby do tego czasu dało się dojechać na lotnisko nowym pociągiem.
(Maciej Skowronek/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: