O sprawie zawiadomił prokuraturę sam szpital – poinformował prok. Krzysztof Dratwa z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Przestępstwo to zostało zakwalifikowane z art. 160 par. 2 kk, dotyczącego narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, na której ciąży obowiązek opieki nad tą osobą. Grozi za to nawet 5 lat więzienia.
Prokuratura uzyskała już dokumentację medyczną oraz dokumentację z postępowania wewnętrznego, jakie w tej sprawie prowadził szpital. Zaplanowała też przesłuchania świadków, w tym pokrzywdzonej pacjentki.
Dokumentacja medyczna będzie przedmiotem szczegółowej analizy, zostanie również przedstawiona biegłym, którzy wypowiedzą się w tej sprawie.
Przedmiotem analizy będzie nie tylko kwestia samego błędu medycznego, związanego z wycięciem niewłaściwego organu, ale również możliwości błędów technicznego, czyli wadliwego przygotowania zabiegu, jak również błędu w organizacji, czyli ew. braku odpowiedniego personelu itp. – poinformowała prokuratura.
Jak powiedziała PAP rzeczniczka prasowa szpitala, wicedyrektor ds. pielęgniarstwa i zarządzania jakością Agnieszka Marzęcka "wątpliwości są związane z rozbieżnościami w kwestii informacji przekazywanych przez lekarzy".
O potrzebie wyjaśnienia sprawy mówił także PAP przedstawiciel magistratu, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Krakowa Dariusz Nowak. "Szpital ma akredytację ministerstwa w zakresie urologii, dysponuje dobrym wyposażeniem i profesjonalnym personelem. Do takich sytuacji nie powinno dojść, dlatego powiadomiono prokuraturę, a ordynator i lekarz asystujący zostali zawieszeni; liczymy że biegli i prokuratura wyjaśnią tę sprawę" – powiedział Dariusz Nowak.
Teresa Gut/PAP/bp