Spór między związkowcami a dyrekcją instytucji trwa od ponad dwóch lat, a zaostrzył się po zwolnieniu dyrygenta Michała Dworzyńskiego, cieszącego się autorytetem wśród muzyków. Ponieważ wcześniejsze akcje i listy nie przyniosły żadnego efektu, filharmonicy protestowali z zaklejonymi ustami. Chcieli w ten sposób pokazać, że są pozbawiani głosu w sprawach ważnych dla pracy zespołu. - Do tej pory dyrektorzy byli powoływani arbitralnie, poza konkursem i te decyzje są nietrafne i nie służą filharmonii - mówił Jerzy Łysiński - rzecznik Związku Zawodowego Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych.
Leszek Zegdza z zarządu województwa powiedział w rozmowie z Radiem Krakow, że reguły wyboru dyrektorów są ścilśle określone i dodał, że "nie ma gorszego sposobu niż zarządzanie przez wszystkich". - To nie są demokratyczne wybory do parlamentu, to jest instytucja, która ma reguły powoływania i odwoływania dyrektorów – argumentował Zegzda.
Protest filharmoników wymierzony był także przeciwko sposobowi zarządzania instytucją. W liście przesłanym do mediów związkowcy napisali, że "Filharmonia mieści się w niefunkcjonalnej, starej siedzibie, nie wykorzystuje zewnętrznych funduszy na działalność inwestycyjną i programową a także ogranicza ilość koncertów".
Dyrektor Bogdan Tosza, odpowiadając na zarzut dotyczący lokalizacji przyznał, że nie może temu zaprzeczyć, ale zapewnił, że przygotowywany jest plan remontu siedziby. Przypomniał, że na razie województwo nie ma pieniędzy na budowę Centrum Muzyki, a dyrektywa unijna nie pozwala na otrzymanie zbyt dużego dofinansowania.
W rozmowie z Radiem Kraków dyrektor stanowczo zaprotestował przeciwko zarzutom dotyczącym niepozyskiwania pieniędzy z zewnątrz. Tłumaczył, że gdy obejmował stanowisko Filharmonia miała 1 milion 80 tysięcy zaległości i ze względu na nieuregulowaną sytuację finansową, nie mogła ubiegać się o dodatkowe pieniądze. - Teraz jest zupełnie inaczej - mówi Tosza i wymienia: - Z programu ministerstwa kultury dostaliśmy dofinansowanie na zakup instrumentów muzycznych. Ubiegamy się o pieniądze na festiwal letnich koncertów kameralnych, dostaliśmy środki z Instytutu Muzyki i Tańca na koncerty dla uczestników Uniwersytetu Trzeciego Wieku z całej Małopolski.
Demonstracja odbyła się przed budynkiem urzędu marszałkowskiego, bo to w jego gestii jest wybór dyrektora Filharmonii.
Przypominamy: O co chodzi w sporze w Filharmonii Krakowskiej?
(Aleksandra Ratusznik/ew)
Obserwuj autorkę na Twitterze: