Na zaśmiecony skwer natknął się w sobotę podczas akcji sprzątania okolicy miejski radny Piotr Moskała. Jak relacjonuje, już na pierwszy rzut oka odpady wzbudziły poważne wątpliwości.
Nie jesteśmy ekspertami, ale na pierwszy rzut oka to nie były odpady, które mogliśmy sobie zebrać po prostu w ramach sąsiedzkiej akcji, więc poprosiliśmy wyspecjalizowane służby miejskie o to, żeby po prostu zbadały tę sprawę. Tym bardziej że wszystko wskazuje na to, że to jest gminna działka
– mówi Piotr Moskała.
Ustaliliśmy, że teren rzeczywiście należy do miasta. Sprawą zajmują się już urzędnicy wraz z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska. Podczas sprzątania znaleziono m.in. liczne opakowania po lekach.
Miasto zapowiada, że działka zostanie uprzątnięta, choć sytuacja jest skomplikowana ze względu na charakter terenu.
Sytuacja jest o tyle nietypowa, że jest to teren utrzymywany interwencyjnie i składający się z kilku elementów, czyli zieleni i części usługowej. Na pewno docelowo będzie on wysprzątany. Ważne w takich sytuacjach jest też rozeznanie, kto tak naprawdę powinien posprzątać ten fragment tak, żeby ta sytuacja się nie powtarzała
– mówi Aleksandra Mikolaszek z Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie.
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska potwierdza, że odpady nie zagrażają zdrowiu mieszkańców. Teraz pozostaje ustalenie odpowiedzialności i przeprowadzenie sprzątania.