20 września około godziny 14:30 ubrany na czarno, zamaskowany (w maseczce i z kapturem na głowie) mężczyzna wszedł do placówki bankowej w Bochni. Miał przedmiot, który przypominał broń, powiedział, że „to napad” i zmusił pracownika placówki do wydania pieniędzy, po czym uciekł z sześcioma tysiącami złotych. W placówce nie było w tym czasie klientów a jedynie dwóch pracowników.
Oficer dyżurny bocheńskiej komendy policji niezwłocznie przekazał komunikat z rysopisem sprawcy napadu do wszystkich patroli znajdujących się w terenie, a na miejsce skierował grupę dochodzeniowo-śledczą w celu ustalania szczegółów zajścia i zabezpieczenia śladów przestępstwa.
W toku dochodzenia już dzień po napadzie udało się namierzyć sprawcę. Został on we wtorek około 12:00 rozpoznany i zatrzymany na terenie Bochni przez patrol operacyjny. Podczas przeszukań miejsc, w których sprawca przebywał po dokonaniu napadu, policjanci zabezpieczyli jako dowód przestępstwa odzież, jaką miał na sobie podczas włamania, a także odzyskali część gotówki skradzionej z banku.
Mężczyzna w rozmowie z policjantami przyznał, że zdecydował się na tak desperacki czyn z uwagi na problemy finansowe i długi. 37-latek najprawdopodobniej jeszcze w środę usłyszy zarzut rozboju, za który grozi mu kara do 12 lat więzienia. Trwają ustalenia na temat narzędzia, którym posługiwał się podczas napadu, najprawdopodobniej był to pistolet-wiatrówka na śrut.