Futnet to dyscyplina sportowa, która łączy elementy trzech gier sportowych: siatkówki, tenisa oraz piłki nożnej. Gra polega na odbijaniu piłki pomiędzy dwiema drużynami ponad siatką umieszczoną na wysokości ok. 1 metra nad ziemią. Odbicie można wykonać każdą częścią ciała oprócz rąk.
Ksiądz Wawrzyniec razem z kolegą z Ameryki Południowej – też księdzem – bardzo sprawnie grają z kolejnym przeciwnikami, wygrywając kolejne mecze. Wokół niedużego boiska rozłożonego na Rynku Głównym, gromadzą się pielgrzymi i dopingują grających.
Po zakończeniu każdego meczu, oba zespoły wspólnie, z uśmiechami na twarzy, pozują do zdjęć.
„Chcemy pokazać młodym ludziom, że księża też są normalnymi ludźmi, też potrafią grać w piłkę i wygrywać. A przy okazji dobrze się zabawić i się pomodlić” – powiedział PAP ksiądz Wawrzyniec.
„To jest pierwszy krok, żeby ich zainteresować, żeby im pokazać, że to, co duchowe, jest dla wszystkich. Będąc katolikami, jesteśmy normalnymi ludźmi i nie tylko siedzimy w kościele, ale też gramy w piłkę, bawimy się i mamy dużo radości” – dodał.
Jak powiedział, na pomysł, by w taki sposób zapraszać młodych ludzi do wiary, księża ze zgromadzenia legionistów wpadli kilka lat temu. „Kiedy papież Franciszek mówił, żeby wyjść i ewangelizować, to my w Rzymie wyszyliśmy z takim pomysłem, żeby pójść w miasto z tym, co potrafimy robić, czyli z grą w piłkę nożną. To jest taki prosty sposób, w który możemy ewangelizować ludzi” - podkreślił.
„Regularnie gramy dwa lub trzy razy w tygodniu. Trzeba coś dla ciała zrobić, nie można cały czas siedzieć za biurkiem w bibliotece i czytać książki” – dodał.
Chętnych do gry nie brakuje, nawet w nocy. Trzeba się zapisywać na specjalną listę – niektórzy żeby zmierzyć się z zespołem księży, musieli czekać aż zostanie rozegranych siedem meczów.
„Młodzi ludzie przychodzą i jak widzą, że księża grają, to dla nich wyzwanie, bo myślą, że księża nie potrafią grać w piłkę nożną. A jak się okazuje, że przegrywają, to chcą po raz kolejny rywalizować” – opowiadał ksiądz Wawrzyniec.
Przyznał, że w rywalizacji z pielgrzymami księża nie odpuszczają sobie. „Nie wchodzimy na boisko, żeby przegrać” – podkreślił.
PAP, jgk