- To błąd i trzeba to zmienić. Z jednej strony jest próba organizacji parków rzecznych, parków wodnych i angażowanie mieszkańców do sprzątania. Z drugiej strony one są zabrudzane w ten sposób. Tak nie powinno być. Będziemy zmierzać do tego, żeby wszystkie ścieki trafiały do oczyszczalni - przyznaje Filip Szatnik, rzecznik prasowy marszałka województwa małopolskiego.
W sobotę od godziny 11:00 można pomóc w sprzątaniu brzegów rzeki Dłubni. Zarząd Zieleni Miejskiej od lat organizuje wspólne sprzątanie w miejscu, w którym w przyszłości ma powstać park rzeczny. "To prawda. Jest to syzyfowa praca, ale jak nie będziemy sprzątać to obrośniemy brudem. My będziemy sprzątać brzegi Dłubni. Będziemy także pływać kajakami i tak sprzątać" - mówi Hubert Kasprzyk z Zarządu Zieleni Miejskiej.
Mieszkańcy Nowej Huty zgodnie twierdzą, że lepiej regularnie sprzątać, niż pozwalać na to, żeby w przyszłości Dłubnia stała się ściekiem. "Regularnie sprzątamy rzekę Dłubnię, bo chcemy tam odpoczywać i pływać na kajakach. Mieszkańcy mogą wysprzątać rzekę z butelek, dużych śmieci. Ze ściekami mieszkańcy sobie nie poradzą. O to musi zadbać marszałek, służby miejskie" - mówi Maciej Pawlik, krakowski aktywista, który od lat regularnie sprząta rzekę Dłubnię.
(Dominika Baraniec/ko)