Radio Kraków
  • A
  • A
  • A

M. Jantos: " Mam dystans do pomysłu igrzysk w Małopolsce"

  • Kraków
  • date_range Środa, 2012.11.28 08:12 ( Edytowany Poniedziałek, 2021.05.31 01:47 )
"Mam dystans do tego pomysłu" - tak o ewentualnej kandydaturze Krakowa, jako gospodarza zimowych igrzysk olimpijskich mówiła wiceprzewodnicząca Rady Miasta Małgorzata Jantos. "Jeśli za tą decyzją pójdą inwestycje, może zmienię zdanie"- przyznała w porannej rozmowie Radia Kraków.

fot. Joanna Gąska


"Taka impreza potrzebuje sportowych obiektów, które potem - jak się obawia Jantos - stałyby puste." Kraków miałby organizować igrzyska wspólnie z Zakopanem i Słowacją. W Krakowie rozgrywane byłyby m.in. mecze hokejowe - na razie nie wiadomo jednak gdzie. Był pomysł, by były to stadiony Wisły i Cracovii, ale nie da się ich zadaszyć.

Problem jest też z wioską olimpijską. Pojawił się pomysł by sportowcy zamieszkali w krakowskich akademikach. Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj, że poprze pomysł organizacji w Krakowie zimowych igrzysk olimpijskich. Jednak na oficjalne poparcie rządu trzeba będzie poczekać do końca roku. Rada Ministrów zdecyduje też, czy udzielić gwarancji rządowych polskiej kandydaturze.




Zapis rozmowy porannej w Radiu Kraków:

Jacek Bańka: Wczoraj premier Tusk zapowiedział, że poprze pomysł organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie w 2022 roku . Odetchnęła Pani z ulgą czy chwyciła się za głowę?

Małgorzta Jantos, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krakowa, z PO: Wie Pan trudno chwytać się za głowę czy oddychać z ulgą. Każdy z nas ma stosunek do pewnych spraw, które się wokół wydarzają. Znowu będziemy mówili o stadionach i mojej miłości ogarniającej wszystkie stadiony świata, nie tylko te w Krakowie. W Portugalii np. zwijają ostatnie stadiony. Więc jak sobie wyobrażę lodowiska w Krakowie, skocznie...Mój dystans jest dość duży. Musiałabym zobaczyć rozliczenia z tego co się działo u nas po piłce nożnej i wtedy może stała bym się entuzjastką. Ale jeśli za decyzją premiera pójdą inwestycje, rozszerzenie inwestycji, coś więcej dla Krakowa to być może zmienię zdanie. Na co liczę.

Specjaliści mówią, że to najlepsza Polska kandydatura. Jeśli faktycznie będzie oficjalne poparcie polskiego rządu to od czego powinniśmy w Krakowie zacząć?

- Od przekonania tych, którzy są do tego nie przekonani.

Np. od Małgorzaty Jantos?

- Tak ale niewykluczone, że w pewnym momencie stanę się entuzjastką pomysłu.

Pani przewodnicząca, da się żyć bez Straży Miejskiej?

- Wie Pan, nad czym się zastanawiam? Oczywiście mówimy o tych parodniowych artykułach, które są w mediach. Z resztą państwo też się posługują tymi informacjami. Martwi mnie to prawdę powiedziawszy, ponieważ niechęć społeczeństwa wobec straży miejskiej jest bardzo duża. Nie wiem w jakim stopniu oni się przykładają do tego wszystkiego. Media mówią, że się przykładają. I zaczyna się robić paradoks, organizacja, która ma służyć ochronie i wsparciu ludzi staje się dla nich zagrożeniem.Coś tutaj jest nie tak i myślę, że Pan prezydent powinien się bardzo głęboko tą sprawą zająć. Coś tutaj nie gra na linii opieki, bezpieczeństwa i straży miejskiej. I to jest problem dla Krakowa.

Po serii publikacji dotyczących użycia siły, łapówek strażników, komendant Wiaterek wysłał wczoraj do mediów swoje stanowisko, w którym to, o czym donoszą media nazwał "wykreowaną rzeczywistością". W tym wypadku mamy rzeczywiście do czynienia z prawdą czasu i prawdą ekranu?

- Wie Pan ja mam swoje doświadczenia z mediami. I niekiedy media dokonują kreacji rzeczywistości. Z drugiej strony sprawą straży powinna się zająć organizacja miejska. Pan prezydent w pierwszej kolejności. Być może i prokurator. W kolejnej sytuacji dopiero media, które być może budują rzeczywistość. Myślę, że to nie ja jestem od sprawdzenia i wyrokowania tylko organy do tego przeznaczone.

Ale przypuszczam, że nie była Pani zaskoczona rewelacjami o pracy strażników miejskich? Przyznam, że ja też nie byłem zaskoczony.

- To nie jest to, że nie byłam zaskoczona. Mnie to martwi. Strażnik miejski ma być opiekunem człowieka na ulicy a nie jego kolejnym niebezpieczeństwem. W związku z tym mnie to po prostu martwi i trzeba będzie coś z tym zrobić. Przede wszystkim trzeba to wyjaśnić.

Czego się Pani spodziewa po spotkaniu prezydenta Majchrowskiego z komendantem Wiaterkiem?

- To jest dziwne pytanie. Nie jestem ani prezydentem Majchrowskim ani Wiaterekiem. Nie wiem jak będzie wyglądała rozmowa. Raczej czego się spodziewam po zakończeniu rozmów: rozwikłania sprawy i wyjaśnienia dlaczego tak się dzieje. Być może coś tam trzeba zrobić ale na pewno zrobić bardzo szybko.

Jest Pani zadowolona z nowego rozkładu MPK?

- Mam swoje, stare linie, którymi jeżdżę na zajęcia, na uczelnię.

I ich nie zmienili?

- Ich nie zmienili więc przechodzę tymi samymi trasami. Trasy mi nie zmieniono więc nie doświadczam bólu zmian. Każda zmiana jest bolesna, nawet zmiana środków transportu.

Ale mieszkańcy doświadczają takiego bólu. Radni dzielnicowi spotkali się z przedstawicielami ZIKiT-u. Przygotowali swoje pomysły. Nie wydaje się Pani, że tak czy inaczej skończy się na kilku korektach, które będą rodzajem listka figowego?

- Myślałam o tych zmianach. Patrzyłam też na akcję Radia Kraków. Chcę Panu powiedzieć, że moja rodzina bardzo boleśnie przeżywała wasze zmiany np. sygnału radia itd. Konserwatyści tak mają. Wobec tego wszelkie zmiany są bolesne.

Ale nie są to zmiany estetyczne, bo do tego się sprowadzały zmiany związane z sygnałami. Tutaj inną trasą pojedzie tramwaj. Nie dojedziemy z punktu A do punktu B.

- Po pierwsze mówimy o bolesności zmian, że ludzie nie lubią zmian. A po drugie chcę Panu powiedzieć, że jestem zawsze otwarta na dialog społeczny. Jeżeli pewna grupa mówi: nie, my mamy inny pomysł, to trzeba ich słuchać. I to są dwie rzeczy: o bolesności zmian i o tym, że trzeba słuchać ludzi, bo może oni wiedzą lepiej.

No to ludzie przychodzą i mówią, że chcą powrotu ósemki na dawną trasę. Co powinien zrobić ZIKiT?

- Domyślałam się, że będzie Pan mówił o ósemce. Myślę, że ZIKiT powinien usiąść i jeszcze raz tę sprawę przemyśleć. O ile nie zaburzy to całej koncepcji sieci pajęczej, którą nałożono na komunikację w Krakowie.

Czyli nie wyklucza Pani powrotu ósemki na trasę?

- Ale jakże. Znów nie mogę wykluczyć, bo nie jestem szefem ZIKiT-u. Myślę, że oni powinni wysłuchać tego wszystkiego. Z resztą ja się zapytam w interpelacji, jak przebiegał dialog i czy jest taka szansa.

Wczoraj przedstawiciele "Stowarzyszenia Tak, Kraków" dyskutowali o tym, jak powinna wyglądać współpraca organizacji pozarządowych z samorządem gminnym. Na czym powinna się opierać ta współpraca wg Pani?

- Ja podobno miałam być na tym sympozjum ale w tym czasie miałam zajęcia na uczelni. Szanuję swoją pracę więc tam nie byłam. Chcę Panu powiedzieć, że sprawa organizacji pozarządowych jest dla mnie niebywale istotna. Myślę, że ona się jeszcze nie rozwija tak, jakby mogła. Dlatego, że istnieje z jednej strony oczekiwanie, chociażby w takiej sprawie. Bo to jest jeden z punktów rozdźwięku dotyczący spraw pełnomocnika ds. organizacji pozarządowych. Po moich obserwacjach tego, co się dzieje w Polsce, wiem że taki pełnomocnik bardzo dobrze robi jeżeli jest fachowy, dobrze przygotowany i jeżeli spełnia nadzieję wszystkich.

Ten krakowski jest dobry i spełnia wszystkich nadzieję?

- Z tego, co wiem nie ma pełnomocnika ds. organizacji pozarządowych w Krakowie. Jest doradca ale to jest zupełnie inna sprawa. Może tę strukturę też trzeba przemyśleć. Chcę Panu powiedzieć, że organizacje pozarządowe są bardzo dobrze zorganizowane. Pozwolę sobie powiedzieć, że kiedyś przyłożyłam się do tego w jakiś sposób. Zwołałam organizacje pozarządowe i powiedziałam: jak będziecie jednością, to będziecie silniejsi. Myślę, że ta siła organizacji pozarządowych w Krakowie jest już widoczna. Trzeba w jakiś sposób nawiązać z nimi współpracę na zasadzie osoby kompetentnej, która potrafi to sobie poprowadzić dalej. Uważam, że organizacje pozarządowe mają szansę zaistnieć w Krakowie, jeśli miasto jeszcze bardziej się w ich stronę pochyli. Na co liczę.

I na koniec Pani przewodnicząca w przyszłym roku do ofensywy przystępują samorządowcy w całym kraju, którzy chcą osobiście spotykać się z parlamentarzystami w sprawie zmian w karcie nauczyciela. Chcą lobbować, żeby rzeczywiście do tych zmian doszło. Do kogo się Pani wybierze, do profesora Terleckiego?

- Dlaczego do profesora Terleckiego? Mówimy o parlamentarzystach. Ja byłam na tym kongresie. Ten postulat wyrósł z olbrzymiego, angażującego parę tysięcy ludzi kongresu samorządowców w sprawie oświaty. Wszyscy tam budowali swoje postulaty, które wymagają natychmiastowej realizacji. Proszę sobie wyobrazić, że sytuacja Krakowa jest jeszcze dobra. W tej chwili miliard złotych będzie przeznaczony na edukację. Budżet Krakowa to 3,5 miliarda, z tego miliard jest przeznaczony na edukację. My wytrzymamy tę sytuację,status quo, rok, dwa lata itd. Ale proszę sobie wyobrazić małe ośrodki. Przede wszystkim płakali na tym kongresie wójtowie, burmistrzowie małych miast. Oni mówili, że nie są w stanie utrzymać edukacji, która bez zmian ich po prostu zrujnuje. W związku z tym to był postulat samorządowców. Słyszałam to, bo byłam na kongresie dwa dni. Postulat samorządowców, którzy będą szli do parlamentarzystów i w jakiś sposób obligowali ich do tego, żeby popatrzyli na rozpadające się budżety samorządów. Myślę, że jest to konieczność. I o tym bardzo długo można mówić. Polecam stronę tego kongresu, tam jest więcej postulatów wypisanych

Czyli rozumiem, że nie wybiera się Pani do profesora Terleckiego?

- Ja lubię osobiście profesora Terleckiego, my byliśmy kiedyś radnymi i nasza sympatia nie wygasła.



















Wyślij opinię na temat artykułu

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię