Jacek Majchrowski tymczasem przekonuje, że zbieranie podpisów pod referendum to "populistyczna kampania wyborcza" w wykonaniu Gibały. Przekonuje, że podpisy były zbierane przez opłaconych wolontariuszy, którzy zadawali tendencyjne pytania, by skłonić mieszkańców do podpisania się.
(Karol Surówka/ko)