S. to były pracownik Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. W ciągu kilkudziesięciu lat pracy pełnił tam m.in. funkcję ordynatora oddziału chirurgii plastycznej, rekonstrukcyjnej i oparzeń. Prokuratura oskarżyła go o to, że w ciągu 11 lat 27 razy przyjął pieniądze od rodziców pacjentów i uzyskał w ten sposób około 15 tys. zł.
Wniosek o ułaskawienie złożyli obrońcy skazanego lekarza. Powołali się w nim na pogarszający się stan zdrowia 72-letniego Jana S., stres wywołany skazaniem oraz bardzo dobrą opinię, jaką cieszy się zarówno w środowisku medycznym, jak i wśród sąsiadów.
Obrońcy prośbę o ułaskawienie skierowali jednocześnie bezpośrednio do prezydenta RP, skąd trafiła ona do Prokuratury Krajowej, a następnie do krakowskiego sądu. Wnioski te były rozpatrywane łącznie. W piątek sąd wydał negatywną opinię w sprawie ułaskawienia. W uzasadnieniu Sąd stwierdził, że ułaskawienie mogłoby utwierdzać skazanego w poczuciu bezkarności. Dodano także - tu cytat - że, nie po to sąd orzekł karę po prawie czteroletnim procesie, aby w ogóle jej nie wykonywać.
Teresa Gut/bp