Opóźnienie jest spowodowane decyzją Urzędu Skarbowego, która pomimo swojej otwartości na współpracę z miastem, nie może przekazywać danych osobowych miastu. By system działał, miasto musi bowiem w prosty sposób weryfikować tych, którzy rozliczyli się w Krakowie. "Na braku możliwości przekazania danych zaważyła decyzja GIODO. Zdaniem inspektora jest to po prostu bezprawne" – tłumaczy Konrad Zawada z Krakowskiej Izby Administracji Skarbowej.
Dlatego magistrat szuka innego rozwiązania. "Skierowałem do ministra finansów pismo informujące obszernie o celu wprowadzenia Krakowskiej Karty Miejskiej. Prosimy w nim o udzielenie informacji, czy w ogóle istnieje możliwość znalezienia podstawy prawnej, która pozwoli na korzystanie z czyichś danych osobowych właśnie w tym celu" - wyjaśnia Radiu Kraków wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig.
Co roku wpływ z podatków do kasy miasta stanowi ok. 30% budżetu. "Przykładowo, gdy w danym roku o 5 tysięcy osób więcej zapłaci podatek w Krakowie, będziemy mogli sfinansować dodatkowe połączenie tramwajowe lub autobusowe. To oczywiście porównanie, ale ono pokazuje, że pieniądze z podatków mają realny wpływ na finansowanie wielu różnych rzeczy w mieście" - przyznaje przewodniczący Rady Miasta Bogusław Kośmider.
Rok temu w Krakowie rozliczyło się około 600 tysięcy mieszkańców. To o 100 tysięcy więcej, niż zameldowanych podatników. A przywilejami wynikającymi z posiadania karty, mogłyby być np. tańsze bilety komunikacji zbiorowej i wejściówki do muzeów.
Jeżeli uda się uruchomić Kartę Mieszkańca w 2018 roku, przywileje otrzymają ci, którzy rozliczą się w Krakowie rok wcześniej.
(Katarzyna Maciejczyk/ew)