- Fajne jest to, że nie musieliśmy zdawać egzaminu po 6 klasie. Nie ma starszych osób, które czasem w gimnazjum obrażały innych. Dużo przyjaźni kształtowanych od 1 klasy się nie rozwali - mówią siódmoklasiści ze szkoły podstawowej numer 2 w Krakowie. Co ciekawe, radosne dla uczniów jest także to, że nie zmieniają się nauczyciele. "Zostali nauczyciele, których znamy. Znamy ich zachowania i podejście do niektórych rzeczy. Nie musimy się od nowa przyzwyczajać" - dodają.
Nie wszystko jest jednak takie łatwe. "Doszło dużo nowego materiału, który my musimy zrealizować w dwa lata. Gimnazjaliści mieli na to trzy lata. Testy do gimnazjum też były dużo łatwiejsze niż te, które my mamy pisać przed liceum" - podkreślają pierwsi siódmoklasiści.
Są też inne minusy reformy edukacji, które zauważyli uczniowie. "Każdy z nas miał już wybrane gimnazjum dopasowane do siebie. Ja miałam wybrane gimnazjum artystyczne, w którym się tańczy i uprawia gimnastykę artystyczną. Minus jest też taki, że zostają tu dużo młodsze dzieci. Niezbyt fajnie jest z nimi przebywać" - mówi jedna z uczennic.
- Jesteśmy takimi królikami doświadczalnymi. Słyszałem, że w Norwegii reformę wprowadzano z 10 lat. U nas jest to w rok. Jak to nie wypali, to jak będziemy w przyszłości pracować? - pyta z kolei inny uczeń.
Minusem dla niektórych może być także... zła opinia wyrobiona już u nauczycieli. "Nie mówię, że ja tak mam, ale jak ktoś tak ma, to lepiej dla niego jest, gdyby poszedł do gimnazjum. Tam by miał nowych nauczycieli" - rezolutnie przekonuje jeden z uczniów.
Największym plusem jest to, że nie trzeba zmieniać otoczenia. "Nasza klasa jest bardzo zgraną paczką. Jakbyśmy się musieli rozstać, to by było gorzej" - usłyszała reporterka Radia Kraków. Największy minus? Ósmoklasiści będą musieli zmierzyć się z egzaminem po szkole podstawowej, który już teraz zapowiada się na bardzo trudny.
Psycholog: To może dobrze wpłynąć na ich dalszy rozwój
- Wiek gimnazjalny to bardzo trudny okres w życiu dziecka. To wtedy dziecko powinno czuć się najbezpieczniej. Zmiana szkoły w tym nie pomagała - komentuje sprawę Aleksandra Adamek, psycholog dziecięcy. Od tygodnia, po zmianie w reformie edukacji tego problemu już nie ma. Jak dodaje Adamek, to może dobrze wpłynąć na ich dalszy rozwój. - Ten wiek jest trudny. Nie mamy stabilności psychologicznej, dokonujemy wyborów. Nie jest to najlepszy moment do zmiany szkoły, otoczenia - tłumaczy.
(Dominika Baraniec/ko)