Kontrolę w urzędzie przeprowadzili Eliza Dydyńska-Czesak i Michał Starobrat z klubu Kraków Dla Mieszkańców oraz Aleksandra Owca z partii Razem. Radni zwracają uwagę, że Kociołek został zatrudniony dwa lata temu, tuż po zakończeniu aplikacji adwokackiej, mimo że Urząd Miasta Krakowa na co dzień korzysta z pracy 36 radców prawnych.
Radnych zaniepokoiła zarówno wysokość wydatków na usługi zewnętrzne, jak i informacje, według których dokumenty przygotowywane przez kancelarię Kamila Kociołka miały być poprawiane przez miejskich radców prawnych.
Na pewno należy kontrolować to, w jaki sposób były świadczone usługi na rzecz mieszkańców Krakowa. Kwota trzystu tysięcy złotych, biorąc pod uwagę, że Urząd Miasta Krakowa zatrudnia trzydziestu sześciu radców prawnych, może budzić pewne wątpliwości i może świadczyć kolejnym przykładzie kolesiostwa. Warto wspomnieć, że radni miasta Krakowa nie tylko stanowią organ uchwałodawczy, ale też kontrolny. Mamy nie tyle prawo, ale obowiązek kontrolować władzę wykonawczą, jaką jest prezydent miasta Krakowa i jego służby
– mówi radny Michał Starobrat.
Wątpliwości zgłasza także radna Aleksandra Owca.
Kiedy pojawia się osoba tak naprawdę znikąd, która ma powiązania towarzyskie i nagle przejmuje budżet, który wcześniej przysługiwał na całą jednostkę czy na kilku pracowników, to jest po prostu skrajnie nieodpowiedzialne i niesprawiedliwe w stosunku do wieloletnich, zasłużonych pracowników Urzędu Miasta Krakowa. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się ustalić, czy to była praca, za którą naprawdę warto było płacić osobno, poza istniejącym działem prawnym
– podkreśla.
Na wyniki kontroli trzeba jeszcze poczekać. Radni zapowiadają, że najpierw zapoznają się z przekazaną im dokumentacją. Urząd Miasta Krakowa zapewnił, że odniesie się do sprawy w najbliższym czasie.
Kamil Kociołek pracował wcześniej przez cztery lata w biurze poselskim Aleksandra Miszalskiego. Z poparciem Koalicji Obywatelskiej bez powodzenia ubiegał się też o mandat radnego dzielnicowego oraz radnego Wieliczki.