Gdy motorniczy zauważył na pętli walizkę bez właściciela, poczuł się zagrożony i poinformował slużby o możliwym zagrożeniu terrorystycznym. Przyjechała policja, straż pożarna, pogotowie, psy policyjne i saperzy. Tramwaj został ogrodzony, a podejrzana walizka przewieziona na poligon.
Tam, z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa, walizkę otwarto. Wtedy też stało się jasne, dlaczego właściciel nie zgłosił się po nią do biura rzeczy znalezionych. W środku były chemikalia służące do produkcji metaamfetaminy.
Walizka należała do 44-letniego Czecha, który trafił do aresztu. Prokuratorzy ustalą teraz, czy chemikaliów chciał się umyślnie pozbyć, czy też mamy tu do czynienia z najbardziej roztargnionym dilerem ostatnich lat.
Przypominamy: Policja złapała właściciela walizki, która wywołała alarm bombowy w tramwaju
(Karol Surówka/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: