Wysokie rangą urzędniczki, dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa, kierowniczka wydziału referatu skarbu oraz jedna z kierowniczek referatów wydziału budynków komunalnych w Krakowie, miały przyjąć łapówki w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. W zamian za pieniądze i kosztowne prezenty, miały pomagać inwestorom w uzyskaniu prawa do lokali między innymi nieopodal Rynku Głównego czy Wzgórza Wawelskiego.
O treści zarzutów prokuratura ma poinformować w środę wieczorem. Jeśli zatrzymane usłyszą zarzuty korupcji, grozi im nawet do 10 lat więzienia.
Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że zatrzymana we wtorek przez agentów z krakowskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego pośredniczka wręczająca korzyści w zamian za informacje, to Magdalena Z. Zatrzymano też dyrektor Wydziału Mieszkalnictwa Katarzynę I., kierownika wydziału skarbu w urzędzie Alicję N.-K. oraz jedną z kierowniczek referatu wydziału budynków komunalnych w Krakowie Bernadettę S.
Według źródeł PAP bliskich sprawie wnioski o areszt będą dotyczyły dwu urzędniczek i pośredniczki. Dokumenty najprawdopodobniej w czwartek trafią do jednego z krakowskich sądów. Według źródeł PAP wobec trzeciej z urzędniczek - Alicji N.-K. prokuratura nie wystąpi z wnioskiem o areszt - zastosowano wobec niej dozór policyjny i poręczenie majątkowe w kwocie 20 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju.
Prokuratura nie podaje inicjałów kobiet ani szczegółowych danych na temat zarzutów wobec poszczególnych podejrzanych.
Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura mówił we wtorek PAP, że ustalenia śledczych z CBA i prokuratury wskazują, że urzędniczki m.in. w zamian za łapówki pomagały w uzyskaniu prawa do lokali użytkowych i mieszkalnych w atrakcyjnych miejscach Krakowa, m.in. przy ul. Szewskiej, Karmelickiej czy Mostowej.
Łapówki dla zatrzymanych urzędniczek miały sięgać w sumie kilkudziesięciu tysięcy złotych, a wśród "podarków" były też perfumy. "Do zdarzeń, które są obecnie przedmiotem śledztwa dochodziło w latach 2015-17, a sprawa dotyczy co najmniej kilkunastu nieruchomości: mieszkań, lokali użytkowych i kamienic" – powiedział wtedy PAP.
Krakowski magistrat we wtorkowym komunikacie zadeklarował współpracę z organami ścigania. "Wyjaśnienia pracowników urzędu w tej sprawie wyglądają na wiarygodne. Urząd nie dysponuje jednak narzędziami, które posiada prokuratura. W szczególności nie ma możliwości wnikania w relacje pozaurzędowe swoich pracowników. Nie przesądzając o winie czy niewinności pracowników urzędu, podtrzymujemy deklarację ścisłej współpracy z organami ścigania, przekazujemy dokumenty i będziemy czekać na wyniki śledztwa" – napisano w komunikacie, podpisanym przez dyrektora Biura Prasowego Urzędu Miasta Krakowa Macieja Grzyba.
Do zatrzymań doszło w ramach śledztwa prowadzonego przez delegaturę CBA w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie, dotyczącego powoływania się na wpływy m.in. w administracji samorządowej oraz w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie i podejmowania się bezprawnego pośrednictwa w załatwianiu najmu lub kupna mieszkań i lokali użytkowych usytuowanych w atrakcyjnych częściach Krakowa, nieopodal rynku czy Wzgórza Wawelskiego.
W ramach wielomiesięcznego śledztwa w sprawie nieprawidłowości przy wynajmie różnym podmiotom gospodarczym przez Zarząd Budynków Komunalnych w Krakowie nieruchomości w ścisłym centrum Krakowa pod koniec lutego CBA zatrzymało inne cztery osoby. Wówczas dwoje z nich, które miały powoływać się na wpływy w administracji miasta, usłyszało zarzuty płatnej protekcji, a sąd zdecydował o areszcie wobec nich. Jedna z tych osób nadal pozostaje w areszcie.
Zatrzymani wtedy przez CBA to dwoje pośredników - Robert F. i Małgorzata P., biznesmen i krakowski lekarz. W śledztwie okazało się, że oboje w zamian za łapówki podejmowali się pośrednictwa w załatwianiu najmu lub kupna mieszkań i lokali użytkowych. Wszystkie oferowane przez nich nieruchomości usytuowane są w atrakcyjnych częściach Krakowa - niedaleko Rynku i w okolicach Wawelu - informował wówczas Kaczorek.
Zatrzymano je w jednej z restauracji w centrum Krakowa, w trakcie przekazywania pieniędzy przeznaczonych na łapówki dla urzędników w zamian za wygranie przetargu na nieruchomość przez konkretną osobę. W toku czynności zabezpieczono między innymi samochód marki Porsche Cayenne z 2015 roku o wartości kilkuset tysięcy złotych, należący do Roberta F., który formalnie nie ma żadnych dochodów - podała prokuratura.
(Dominika Kossakowska/PAP/mk)