Klęska Front maliny jest więc tak naprawdę sukcesem. Bo chodziło właśnie o to, aby zachęcić właścicieli do wyczyszczenia murów, albo wręcz ich do tegozmusić. Na razie skuteczność jest stuprocentowa. Zarówno w sierpniu, jak i teraz, we wrześniu wszystkie wytypowane przez internautów elewacje zostały odnowione. Zapaskudzonych murów w Krakowie jest więc coraz mniej.
Jedyne co jeszcze pozostaje, to skuteczniejsza walka z samymi wandalami. Straż miejska i policja czasem ich łapie, ale zdarza się to dość rzadko.
Pogromcy liczą jednak, że konsekwentne zamalowywanie napisów zniechęci chuliganów. I zwiększy też czujność samych mieszkańców. Bo szkoda, aby świeżo odmalowana ściana ponownie została zniszczona.
Maciek Skowronek, jgk