- To będzie minimalnie 100 milionów złotych w kolejnych budżetach. Uważamy, że rady dzielnic mają potencjał, wielu świetnych ludzi i powinny mieć godne środki na realizację postulatów mieszkańców. Rozmawiam z mieszkańcami Krakowa. Wiem, że oni najbardziej się skarżą na to, że chodnik w ich pobliżu lub droga jest w złym stanie. Nie ma oświetlenia, ławek, parku, koszy na śmieci - mówił Miszalski.
Politycy chcą też jednego terminu wyborów zarówno do Rady Miasta, jak i do Rad Dzielnic. Według nich niewiele osób wie o tych drugich wyborach i przez to jest bardzo niska frekwencja. W 2018 roku wyniosła 11,5%.
Koalicja Obywatelska przedstawiła też swoich kandydatów. To prawie 250 osób. Wybory do Rad Dzielnic odbędą się 10 grudnia.