- Doszło do naruszenia godności osobistej, zakazu dyskryminacji, jak również do naruszenia prawa w zakresie obiektywnych i sprawiedliwych kryteriów oceny pracowników oraz wyników ich pracy - wylicza prokurator Krzysztof Dratwa. Prokuratura powołała biegłych psychologów, którzy stwierdzili, ze presja psychiczna spowodowała u pokrzywdzonych pracowników stany depresyjne, zaburzenia snu i zaburzenia poczucia własnej wartości.
Marta S. złożyła obszerne wyjaśnienia i nie przyznaje się do winy. Krakowskie Pogotowie Ratunkowe odmówiło komentarza w tej sprawie.
Za złośliwe lub uporczywe naruszanie praw pracownika grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch. Przestępstwo znęcania się nad pracownikami zagrożone jest karą więzienia od trzech miesięcy do 5 lat.
Sprawa mobbingu trafiła do prokuratury w 2016 roku. Część pracowników twierdziła, że byli zastraszani przez swoją przełożoną. Miała ona dyskredytować ich wykształcenie i używać wulgaryzmów. W pogotowiu odbywały się spotkania, któtre miały ustabilizować sytuację, ale rozmowy nie przyniosły rezultatu. Ratownicy domagali się zmiany kierownika. Zdecydowali się nagrywać wypowiedzi swojej przełożonej. Nagrania wyciekły do mediów. Wtedy kierownictwo pogotowia także zwróciło się do prokuratury z innym wnioskiem, dotyczącym tego, gdzie były prowadzone podsłuchy i kto montował urządzenia do nagrywania.
(Teresa Gut/ko)