Ten film łączy dwie wspaniałe panie. Pierwsza to charyzmatyczna artystka, która od 2017 roku jest główną organistką filharmonii w Hamburgu; drugą jest autorka dokumentu Agita Cāne-Ķīle, dyrektorka Łotewskiej Telewizji.
Wydaje się, że nie ma gatunku, w którym by się nie sprawdziła ta reżyserka: programy dyskusyjne, filmy portretowe, inscenizacje, materiały dokumentalne, transmisje dużych koncertów. Przez 30 lat pracy w telewizji, swoim nazwiskiem sygnowała ponad 1100 pozycji. Zestawienie bardzo ciekawej artystki i wrażliwej i uważnej reżyserki powoduje, że świetnie się ogląda ten dokument.
Z kamerą podczas nocnych prób
W filmie kamera towarzyszy Ivecie Apkalnej przez rok podczas prób i licznych podróży m.in. do Paryża, Zurychu i Rygi. Film rozpoczyna scena: oto artystka, w katedrze w Rydze precyzyjnie ustawia ławkę przy organach. Ważne, bo organy to instrument, na którym gra się nie tylko rękami, ale także nogami, trzeba więc „dobrze siedzieć”. Towarzyszymy artystce w próbie, patrzymy jak zmienia rejestry, jak notuje w nutach.
Z reguły próby odbywają się w nocy, gdy sala koncertowa, lub kościół nie są używane. Ta scena – ciemność wielkiego kościoła i ona drobna blondynka gdzieś na chórze, organy oświetlone małą lampką i potężna muzyka – robi wrażenie. I nagle cisza, wszystko pokrywa mrok. Czyżby wysiadły w korki katedrze?
Iveta Apkalna zadebiutowała w 2007 roku z Berliner Philharmoniker pod dyrekcją Claudia Abbado. W swoim dorobku artystycznym ma wiele koncertów z czołowymi orkiestrami na całym świecie, wśród których można wyróżnić m.in.: Symphonieorchester des Bayerischen Rundfunks, Royal Concertgebouw Orchestra, Los Angeles Philharmonic, Royal Stockholm Philharmonic Orchestra, Cleveland Orchestra, Orchestra dell’Accademia Nazionale di Santa Cecilia. Koncertuje w najsłynniejszych ośrodkach muzycznych w Europie, Ameryce Północnej i Chinach.
Samotne życie w biegu
Film pokazuje jedynie europejski fragment tego życia w podróży. Pociągi, garderoby, sale koncertowe w: Zurichu, Paryżu, Hamburgu. Słyszymy trochę wspaniałej muzyki, np. Liszta Preludium i fugę B-A-C-H, Koncert na organy Poulenca i orkiestrę czy „Hymn” Peterisa Vasksa dedykowany Ivecie Apkalnej, który brzmi na łotewskiej plaży o wschodzie słońca przy tłumnie zgromadzonej nad Bałtykiem publiczności. Mówią o artystce m.in. Paavo Jarvi dyrygent i Elsa Pekka Salonen, kompozytor, który podkreśla jak wiele organistka robi dla muzyki najnowszej.
W filmie tak na prawdę poznajemy jej dwie twarze: organistki oraz córki, żony i matki dwojga dorastających dzieci. Widzimy radość wywołaną sukcesem, ale też i smutek z powodu rozłąki i samotności. Bo życie w ciągłej podróży, to wielkie poczucie samotności: pociągi, hotele, samotne próby nocami. Jedynie muzyka może dać ukojenie, spełnienie, może wzruszyć i nadać sens tej pracy. Sława i popularność rekompensuje to samotne życie w biegu, ale czy rekompensuje je w pełni?
Buty i kreacje
Poznajemy też trochę prywatności Ivety Apkalnej, jej rodzinę i ich drobne, codzienne zwyczaje, rozmowy, wspólne gotowanie, oglądamy, jak wygląda jej domowe ćwiczenie na organach elektronicznych ze słuchawkami na uszach. Instrument ten również ma trzy manuały plus klawiaturę nożną.
Ponadto kamera towarzyszy artystce w przymiarce u krawcowej, gdzie widzimy jak powstają jej kreacje koncertowe, które zawsze wzbudzają zachwyt. Na ich piękno składa się niezwykła forma i świetny gatunek materiału. Ale przede wszystkim liczy się w nich wygoda, bo ubranie nie może ograniczać ruchów. Idziemy z organistką także do szewca, gdzie od lat mistrz tej sztuki tworzy dla niej buty na zamówienie. Ponieważ buty w koncertowym życiu organistki ważna sprawa, o ile nie najważniejsza. Muszą być delikatne, a jednocześnie wytrzymałe, wygodne i piękne. Jak u tancerki. Wszystko jest w nich ważne - miękka podeszwa, krój, kolor, ozdoby. Ale piękny but musi przede wszystkim spełniać swoją funkcję: pasować idealnie do stóp artystki i do nożnej klawiatury organów.
Ciekawy film i niezwykła artystka. Warto obejrzeć. Dokument jest dostępny do 30 stycznia, na platformie arte.tv.