"Mamy wielu mocnych przeciwników na zewnątrz, te zagrożenia trzeba brać pod uwagę" - mówił poseł Raś w porannej rozmowie Radia Kraków. Ostrzegał też opozycję, bo jak mówił, w restauracjach, w których nagrano taśmy, bywali też politycy opozycji, celebryci i dziennikarze. Jak mówił poseł, taśmy mogą służyć szantażowi wielu środowisk.
Ireneusz Raś zapewniał także, że, nie ma pomysłu wymiany szefa rządu. Na giełdzie nazwisk osób, które mogłyby zastąpić Donalda Tuska, są między innymi Jerzy Buzek i Janusz Lewnandowski. "To zabawa" - mówił Raś w Radiu Kraków.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PO, Ireneuszem Rasiem.
Mamy wewnątrz PO otwartą grę o wymianę Donalda Tuska?
- Nie. Nie ma gry. Teraz jest analizowanie sytuacji. W takim czasie funkcjonujemy i ten tydzień będzie istotny. Trzeba poznać całą prawdę. O to apelujemy. Żeby podejmować decyzje „oczyszczające”, na które jesteśmy przygotowani, musimy mieć napisane pełne uzasadnienie.
Są już nazwiska ewentualnych następców. To taka giełda, Janusz Lewandowski, Jerzy Buzek. Co pan na to?
- To jest zabawa. Ja do tej giełdy nie przystąpię. Najważniejsze jest to, że ktoś dokonał przestępstwa i nagrywał polityków. Teraz to są politycy koalicji, ale tam się stołowali także ludzie opozycji, celebryci i dziennikarze. Ten materiał jest puszczany, żeby zaszkodzić rządzącym, ale każdego może to dotknąć. Te materiały mogą służyć do szantażu.
Kto stoi za tym „spiskiem kelnerów”?
- To jest poważniejsza sprawa.
Czyli?
- Musimy się dowiedzieć. Mam nadzieję, że prokurator coś wie i postępowanie będzie prowadzone szybko i w dobrym stylu.
Gdzie jest premier Tusk? Mówił, że będzie się często spotykał z dziennikarzami a mamy już kolejne taśmy.
- Myślę, że zbiera informacje, czyli zachowuje się odpowiedzialnie. Ktoś chce Polsce zaszkodzić. Mamy w kraju wielu przeciwników, którzy by chcieli na tym coś ugrać, ale mamy także przeciwników na zewnątrz. Te zagrożenia musimy brać pod uwagę i zachowywać się spokojnie. Decyzje przed nami.
Skoro o decyzjach mowa, to co byłoby lepsze? Przedterminowe wybory czy głęboka rekonstrukcja rządu?
- Jak widzę, że nasi konkurenci zacierają ręce, to ja im mówię, żeby poczekali, bo może ich elity tam się też spotykały. Może ktoś takie rozmowy polityków chce wykorzystać do swojej działalności. To poważna sprawa. Trzeba się dowiedzieć, kto wykonał tę akcję i kto ją zlecał.
Co z rządem? Poza polityką jest Sławomir Nowak.
- To będzie pytanie o skalę. Czy mamy do czynienia z zarzutami wobec polityków. Wiemy, że posła Nowaka nie ma w PO.
Bartłomiej Sienkiewicz powinien zostać w rządzie?
- Te decyzje przed nami. Nie można ich podejmować szybko. Może reżyser tego wydarzenia chce, żeby tak było. My wymieniamy pana Sienkiewicza a za tydzień okaże się, że podobnie rozmawiał kolejny minister. To destabilizacja kraju.
Wierzy pan, że koalicja przetrwa?
- Mam zaufanie do koalicjanta. Za tymi rozmowami nie mogą pójść żadne zarzuty prokuratorskie. Język jest nieodpowiedni, ale oni to odreagowywali w ciszy tych pokoi. Myśleli, że mogą sobie pozwolić na takie rozmowy. W tym jest trochę sensacji i to buduje tygodnik Wprost. My staramy się przez to oceniać a politykę należy oceniać przez decyzje i na podstawie oficjalnych stanowisk. Sikorski miał wtedy pewnie inną opinię na temat współpracy z USA niż dzisiaj po działaniach wokół kryzysu ukraińskiego. To dwa inne poglądy, ale to jest normalne w dyplomacji.
Dzisiaj Wszechpolacy będą odwiedzać przedstawicieli małopolskiej PO. Przyjdą do posłów Matusik Lipiec, Fedorowicza, Lassoty, ale nie do pana. Pan nie chce rozmawiać o tym moralnym mandacie do sprawowania władzy?
- Nie wiem, czy do mnie przyjdą. Jak przyjdą, to się spotkam.
Czyli nie planował pan spotkania?
- Mam dzisiaj dyżur poselski. Za chwilę jadę do Igołomii – Wawrzeńczyc.
Zaprasza pan tam Wszechpolaków?
- Tak. Jest otwarcie boiska w Igołomii – Wawrzeńczycach. To ważne. Nie mam alergii na spotykanie się z ludźmi, którzy maja inne poglądy.
Gdyby nie dotarli do pana, to ja zapytam. PO ma moralny mandat do sprawowania władzy?
- Póki co większość z tych osób, które są uczestnikami rozmów, to osoby spoza PO. Pan Sienkiewicz nie jest członkiem PO. Jeśli ten scenariusz byłby kryzysowy i nie można by z tego wyjść, to będą przedterminowe wybory i zapytanie Polaków, czy mamy mandat zaufania. Chodzi o odrobienie zaufania. Kolejność musi być jednak inna. Żeby dokonać oceny naszego działania, wszyscy muszą wiedzieć, kto nagrywał i na czyje zlecenie. Wtedy Polacy będą mogli odpowiedzieć. My musimy znaleźć odpowiedzi na te pytania.
W miniony weekend polski Kościół przeprosił w Krakowie za przypadki molestowania seksualnego i ujawnił część danych, z których wynika, że w latach 2010-2013 dziewiętnastu duchownych zostało skazanych za przypadki pedofilii. Jest gest, ale co dalej? Nie niepokoi pana, że tylko część danych została ujawniona?
- Część informacji być może jest utajniona ze względu na dobro ofiar. Kościół się uczy nowej sytuacji. To nas bulwersuje od kilku lat, co jest efektem działania lepszego dostępu ofiar do mediów. Za to trzeba podziękować. Kościół się do tego dopasowuje. Kościół mówi, że nie dowierzał ofiarom, bo ofiary były młode. Teraz Kościół mówi, że będą ufać ofiarom. Trzeba podziękować kardynałowi Dziwiszowi za tę inicjatywę.
Prasę przeglądał Krzysztof Piasecki: