Jak działa kamera termowizyjna? To wyjaśnił reporterowi Radia Kraków starszy aspirant Maciej Podymkiewicz z krakowskiej straży miejskiej:
– Jeśli wzrasta intensywność promieniowania podczerwonego, widzimy inne zabarwienie obrazu. Ciemny kolor oznacza miejsca najchłodniejsze, a jaśniejsze – wyższą temperaturę. Na przykład świecące świetlówki mają barwę białą, bo są cieplejsze – tłumaczy.
Przy okazji funkcjonariusz rozwiał popularny mit znany z filmów science fiction. Kamera termowizyjna nie widzi przez ściany, jak u Predatora. – Znamy te filmy, ale niestety – to tak nie działa – odpowiada Podymkiewicz.
Jak dodaje, kolory żółty i czerwony są zarezerwowane wyłącznie dla naprawdę gorących źródeł – na przykład pożarów.
Głowa, dłonie i stopy – tam tracimy ciepło najszybciej
Obraz z kamery potwierdza to, co lekarze i ratownicy powtarzają od lat. Najszybciej ciepło ucieka przez głowę, dłonie i stopy. Dlatego przy silnym mrozie czapka, szalik i rękawiczki nie są fanaberią, a realną ochroną przed wychłodzeniem.
Krakowianie, spotkani na Plantach, zdają się o tym wiedzieć:
– Przede wszystkim trzeba się ciepło ubierać – mówi jedna z mieszkanek. – Czapka, rękawiczki. Tak jak ja teraz – dodaje inna.
Kilka minut wystarczy, by doszło do wychłodzenia
Starszy aspirant Maciej Podymkiewicz ostrzega jednak, że przy kilkunastostopniowym mrozie wychłodzenie może nastąpić bardzo szybko. – Przy dłuższym przebywaniu na zewnątrz może dojść nawet do hipotermii. To stan, w którym temperatura głęboka ciała spada poniżej 35 stopni Celsjusza – wyjaśnia.
Jak dodaje, klasycznym – choć tragicznym – opisem hipotermii jest baśń „Dziewczynka z zapałkami”.
– W pewnym momencie znika próg bólu. Człowiek przestaje odczuwać zimno. To stan bezpośrednio zagrażający życiu – podkreśla.