Przypomina o nim jedynie zegar odliczający czas do pierwszego meczu, postawiony już jakiś czas temu na rondzie Matecznego a także wielki banner przy rondzie Mogilskim i... obklejony tramwaj.
Organizatorzy przekonują jednak, że po świętach tego typu elementów będzie więcej. Zresztą - co ciekawe - dekoracje świąteczne w Krakowie są biało-czerwone również dlatego, że mają nawiązywać do Euro! "Mamy nawet dwie własne bombki choinkowe, z logiem mistrzostw" - mówi Joanna Krupska ze Związku Piłki Ręcznej w Polsce.
Chodzi o gigantyczne czerwone bombki, ktore stoją w różnych częściach miasta. Te z charakterystyczną dłonią symbolizującą Euro stanęły przy centrum turystycznym u stóp Wawelu i na plantach, w pobliżu Dworca Głównego. "Można zrobić sobie przy nich zdjęcie" - dodaje Krupska.
Po świętach w mieście pojawią się duże konstrukcje, podobne do tej na rondzie Matecznego. To w sumie niewiele, ale organizatorzy tłumaczą się... kosztami. Budżet na organizację Euro w "szczypiorniaku" jest dużo niższy niż na przykład w przypadku Euro piłkarskiego.
Wszystkie szczegóły już są
Joanna Krupska przekonuje jednak, że to ważne wydarzenie. Poprzednie Euro oglądało na całym świecie ponad miliard ludzi. To impreza o większej randze niż Mistrzostwa Świata, bo to Europa rządzi w piłce ręcznej. Do Polski (i do Krakowa) przyjadą więc sami najlepsi.
- Kraków będzie w epicentrum wydarzeń. Ceremonia otwarcia odbędzie się 15 stycznia, tuż przed pierwszym meczem Polaków z Serbami. Scenariusz jest gotowy, ale tradycyjnie nie można ujawnić szczegółów, bo to ma być niespodzianka. Mogę powiedzieć tylko tyle, że kibice zobaczą prezentację wszystkich miast gospodarzy i elementy, które je łączą - podkreśla Krupska.
Polska kadra pojawi się w Krakowie na początku stycznia i będzie tu przez kilka dni trenowała. Potem pojedzie na turniej do Hiszpanii. Wróci bezpośrednio przed turniejem. Rywalami Polski w grupie będą, oprócz Serbów, Francuzi i Macedończycy. "Wszystkie ekipy zakwaterowaliśmy w hotelu Double Tree by Hilton, niedaleko Areny. Drużyny będą trenowały na obiektach krakowskiej AWF. Jeszcze nie wiemy czy przewidziano treningi otwarte, bo o tym decydują trenerzy w ostatniej chwili" - informuje Krupska.
Na Małym Rynku przygotowano oczywiście strefę kibica, w zadaszonym i ogrzewanym namiocie. Będzie tam można obejrzeć wszystkie mecze, kupić pamiątki, ma być też sporo atrakcji i zabaw zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. To będzie środek ferii zimowych, więc młodzież będzie mogła tam spędzać czas.

fot: M. Skowronek
Miasto musi dopłacać
Kraków dołożył do organizacji mistrzostw 9 milionów złotych. Tego typu decyzje zawsze wzbudzają kontrowersje, ale Janusz Kozioł, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. sportu przekonuje, że to opłacalna inwestycja. "Pewnie wszyscy pamiętają, że pojawiały się pytania dlaczego na Mistrzostwach Świata w siatkówce finał odbył się w Katowicach, a nie w Krakowie, skoro to u nas jest największa hala. Odpowiedź była prosta. Katowice dołożyły do organizacji 8 milionów i w zamian dostały finał. W Krakowie czuć było niedosyt, więc tym razem postanowiliśmy powalczyć o te najważniejsze mecze, w tym mecze Polaków. Tak jest na całym świecie. Jeśli chce się organizować duże światowe imprezy, to trzeba partycypować w kosztach, bo konkurencja jest ogromna. A Kraków współorganizuje różne imprezy właśnie po to, aby było o nas głośno na świecie i aby ściągać kibiców czy miłośników muzyki. Po prostu musimy o sobie przypominać. Dzięki temu marka Kraków jest w świecie znana i wciąż ceniona, jeśli chodzi o turystykę" - podkreśla Kozioł
Co ciekawe, na mecze w Tauron Arenie są jeszcze bilety! Głównie na drugą fazę mistrzostw, w której - miejmy nadzieję - również wystąpią Polacy.
Dodajmy, że polskie Euro ma już także oficjalną piosenkę. Skomponował ją Michał Urbaniak, a zaśpiewała... jego córka Mika. Przygotowano też specjalny układ do refrenu. Kibice będą mogli machać rękami do rytmu, więc pewnie podczas meczów będzie niezła zabawa.
(Maciej Skowronek/ko)