- Beton był miejscami bardzo twardy, dlatego prace rozbiórkowe potrwały dłużej, niż początkowo przewidywaliśmy. Cały czas pracujemy „pod ruchem”, a nie wyobrażamy sobie, byśmy wyłączyli z ruchu ten fragment autostrady – tłumaczy Iwona Mikrut z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Jak dodaje, plany Generalnej Dyrekcji pokrzyżowała także pogoda. Obecnie na tym odcinku trwa drugi etap prac. Z mostu wykuwane jest całe urządzenie dylatacyjne, a w jego miejsce wmontowywane jest nowe.
Jakub Kusy/jgk