Zasadzenia na placu Inwalidów drzewa domagała się część mieszkańców.
"Z jednej strony albo to jest skandal albo dobry żart. Jak miejska instytucja może ogłaszać przetarg, skoro uchwała Rady Miasta wyraźnie mówi o pomniku. O żadnym dębie nie było mowy. Co nie znaczy, że jakieś drzewo albo nawet i wiele drzew może zostać posadzonych wokół pomnika. Nasze środowiska nie zaprzestaną starań o ten pomnik. Nie ma mowy by coś było zamiast. Bo jeszcze się okaże, że inne pomniki zaplanowane w Krakowie zostaną zastąpione przez dęby, a tak naprawdę to będzie jedna wielka lipa" - komentował w Radiu Kraków Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji i Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.
Dyskusja o wyglądzie placu Inwalidów trwa od kilku miesięcy. Najpierw pomnik Walczących z Komunizmem chciano zamienić na pomnik wszystkich walczących o niepodległość Polski. Następnie postanowiono posadzić drzewo. Zikit tłumaczy, że dąb i mur są kompromisem pomiędzy zielenią, a pomnikiem, którego chcą kombatanci. Mur dodatkowo ma ograniczyć też hałas na placu sąsiadującym bezpośrednio z parkiem Krakowskim. Ze zdaniem urzędników nie zgadzają się miejscy aktywiści. "Mur wysoki na 3 metry i biegnący równolegle do ul. Królewskiej podzieli przestrzeń i spowoduje utrudnienia dla pieszych" - twierdzi Natalia Nazim.
Co na to mieszkańcy pytani przez reporterkę Radia Kraków? Na pewno w jednej kwestii są zgodni. "Powinno być więcej zieleni, bo i tak jej mamy mało. Dąb pamięci to dobry pomysł, Kraków nie ma szczęścia do pomników. Pomnikomania w naszym mieście nabrała takiego rozpędu i to jest bez sensu. Lepiej te pieniądze na coś innego przeznaczyć. A tak to nurzamy się w tej historii, a to prowadzi jedynie do konfliktów" - przekonują mieszkańcy.