- Przechodząc zobaczyłam pracującą koparkę. W powietrze leciała ziemia i kawałki korzeni. Miałam łzy w oczach, widząc jak trasa wykopu rowu prowadzi między 10-letnimi modrzewiami. To było centymetry od drzew - mówi anonimowo jedna z mieszkanek. Na miejscu kontrolę przeprowadziła straż miejska.
Nie ma na razie informacji, czy deweloper naruszył prawo. "To, czy doszło do naruszenia prawa, dopiero się okaże. My możemy podjąć działanie związane z ukaraniem takiej osoby dopiero gdy drzewo uschnie" - mówi Ewa Olszowska-Dej, z krakowskiego magistratu.
Inwestor tłumaczy, że działał zgodnie z pozwoleniem i nie miał możliwości wykopania rowu w inny sposób. Dodaje też, że jeśli drzewa uschną, to stworzy w tym miejscu zieleniec.