MPK dostało wprawdzie zgodę na rozliczenie całego projektu do końca marca 2016 roku. Nie zmienia to jednak faktu, że unijne pieniądze dostanie tylko za te tramwaje, które pojawią się w Krakowie do końca grudnia. Jeśli jakieś pojawią się później - będzie musiało zapłacić za nie z własnej kieszeni. "Tego czarnego scenariusza nie chcę rozważać. Cały czas staramy się, żeby PESA tramwaje dostarczyła. Mamy informacje, że w ciągu kilku tygodni dostawy "Krakowiaków" będą częstsze. Jest szansa, żeby ten projekt został zrealizowany jeszcze w tym roku" - mówi Marek Gancarczyk z MPK.
Jak dodaje Gancarczyk, teoretycznie wystarczy, aby ostatni 36 tramwaj przyjechał do Krakowa 31 grudnia. Producenci z Bydgoszczy zapewniają, że stanie się to wcześniej. Przypomnijmy, że jest wyjście z awaryjnej sytuacji. Zdecydowali się na nie krakowscy urzędnicy przy okazji budowy spalarni śmieci. Podpisali aneks do umowy i przedłużyli termin rozliczenia inwestycji o pół roku, czyli do końca czerwca.
(Maciej Skowronek/ko)