O co toczy się gra?
23 lutego wiceprezesi klubu, Murat Colak i David Amdurer, publicznie zarzucili Elżbiecie Filipiak działanie na szkodę spółki. Kością niezgody stały się niezwykle atrakcyjne tereny zlokalizowane w krakowskim Cichym Kąciku. Według oskarżeń płynących ze strony obecnych władz, była prezes miała kupić te tereny za ułamek ich rzeczywistej wartości rynkowej. Sprawa błyskawicznie obiegła media, wywołując ogromne poruszenie.
Oświadczenie byłej prezes: To manipulacja
Wydany w nocy z poniedziałku na wtorek komunikat rzuca na sprawę zupełnie nowe światło. Elżbieta Filipiak zarzuca wiceprezesom manipulację faktami, wyjaśnia stan prawny spornych terenów i grozi wejściem na drogę sądową.
Poniżej treść przesłanego do mediów oświadczenia:
"Informacje przedstawione podczas dzisiejszej (poniedziałek, 23 lutego - przyp.) konferencji prasowej KS Cracovia SA przez wiceprezesów Murata Colaka i Davida Amdurera są nieprawdziwe i wprowadzają opinię publiczną w błąd.
Wbrew wypowiedziom, które padły, przedmiotem transakcji nie była nieruchomość należąca do Klubu, lecz prawo użytkowania do roku 2050 gruntu stanowiącego własność Gminy Kraków wraz z budynkami. Gmina pozostaje właścicielem gruntu, a nieruchomość została sprzedana po wartości rynkowej. Kwota transakcji była kilkukrotnie wyższa od wskazywanej na konferencji i obejmowała prawo użytkowania gruntu wraz z budynkami oraz poniesionymi nakładami.
Jeżeli zarząd Cracovii jest rzeczywiście zainteresowany wykorzystaniem tej nieruchomości na cele Klubu, zamiast publikowania oszczerczych komunikatów, oczekuję formalnej oferty, która pokryje koszty przez mnie poniesione i zagwarantuje jej wykorzystywanie na cele sportowe i rekreacyjne do roku 2050.
Publiczne formułowanie niepełnych i wybiórczych informacji nie służy dobru Cracovii ani budowaniu jej prestiżu. Wypowiedzi naruszające moje dobre imię stanowią podstawę do wniesienia pozwu o zniesławienie".
Przypomnijmy, że 18 lutego Elżbieta Filipiak zrezygnowała z funkcji prezesa Cracovii, zapowiadając, że pozostanie mniejszościowym akcjonariuszem klubu. Na początku roku został zwolniony również prezes Mateusz Dróżdż. Cała ta sytuacja nie korzystnie wpływa na całe środowisko klubu, który przypomnijmy w tym roku obchodzi sto dwadzieścia lat istnienia.