Szpital ma problemy finansowe od dawna. Jego dług przekracza dziś 140 mln złotych.
Nie sądzę, żebyśmy mogli znaleźć taką kwotę znaleźć. Ale rozmawiamy z bankiem, więc zrobimy to w dwóch etapach. Miasto udzieli placówce pożyczki na najpilniejsze wydatki, a szczególnie na te, które mają już przeterminowane terminy płatności. I równoległe będziemy zabiegać o kredyt bankowy. Te rozmowy szpital prowadzi, a wtedy miasto je poręczy
- mówi Stanisław Kracik, wiceprezydent Krakowa.
Władze Krakowa kilka miesięcy temu dały warunek dyrekcji: gdy zostanie opracowany, zaakceptowany i wdrożony plan naprawczy, wówczas szpital będzie mógł liczyć na wsparcie samorządu. Wiceprezydent Krakowa Stanisław Kracik mówi, że dyrekcja spełniła oczekiwania miasta i w najbliższych tygodniach szpital im. Narutowicza ma dostać pomoc - 50 milionów złotych.
Udzielimy pożyczki wiedząc, że trzeba będzie ją umorzyć
- dodaje wiceprezydent.
Radiu Kraków udało się też ustalić, że jutro w szpitalu im. Narutowicza odbędzie się spotkanie dyrekcji, władz miasta i personelu szpitala. Tematem będzie przyszłość placówki.
Od audytu do planu naprawczego
Problemy finansowe szpitala im. Gabriela Narutowicza narastały przez lata, gdy zadłużenie zaczęło gwałtownie rosnąć, miasto zleciło audyt (październik 2024), który miał odpowiedzieć na pytanie, skąd wzięła się skala strat. Jego wyniki — jak podkreślali przedstawiciele magistratu — były na tyle poważne, że miasto złożyło zawiadomienie do prokuratury. W audycie wskazywano na nieprawidłowości w zarządzaniu i finansach placówki, które wykraczały poza typowe problemy systemowe ochrony zdrowia.
Władze Krakowa zapowiedziały wówczas, że dalsze wsparcie dla szpitala nie będzie bezwarunkowe. Pomoc miała zostać uzależniona od przygotowania i wdrożenia realnego planu naprawczego oraz zmian w sposobie zarządzania placówką. W międzyczasie zmieniło się kierownictwo szpitala, a nowa dyrekcja otrzymała zadanie uporządkowania finansów i odbudowania zaufania miasta.