Pasja wg Św. Łukasza to utwór który zmienił bieg historii muzyki. Łatwo jest nam to powiedzieć teraz, po 60 latach, ale trudniej wyobrazić sobie tamten czas. Jest rok 1966. Młody, w wieku Chrystusowym, bo 33-letni kompozytor, co ma symboliczne znaczenie w kontekście opowieści o śmierci Chrystusa, i w dodatku twórca zza żelaznej kurtyny, z dalekiego, odciętego od Europy kraju, który do tej pory pisał mniejsze utwory, porywa się na tak wielką formę. Co prawda ma już na swoim koncie międzynarodowy sukces utworu Tren Ofiarom Hiroszimy, ale to jest niecałe 9 minut muzyki!
Do tego jeszcze Penderecki, który stanął na czele polskiej awangardy, sięga po tradycyjną formę, jaką jest pasja, co w żaden sposób nie mieści się w założeniach awangardy. A więc zdrada, zdrada ideałów nowej muzyki – krzyczą awangardziści i nazywają go kompozytorem z kruchty. Do tego jeszcze trzy miesiące przed prawykonaniem, w grudniu kończy się Sobór Watykański II i choć potwierdza dominację chorału gregoriańskiego to jednak daje zielone światło dla nowszej muzyki kościelnej. Poza tym, polscy biskupi do niemieckich piszą list i padają słynne słowa „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. W prywatnym życiu Krzysztofa Pendereckiego też jest „gorąco”. 19 grudnia 1965, w 18. urodziny Elżbiety, bierze z nią ślub, a w parę dni po prawykonaniu Pasji rodzi się Łukasz, ich pierwsze dziecko.
Jak pisać Pasję w takich warunkach? Po latach kompozytor powie, że prawie zaczynał wątpić, że mu się to uda. To prawda. Bo trzeba było odwagi, zuchwałości, a nawet szaleństwa, aby się zdecydować na taki utwór. „Jak człowiek jest młody, to mu ręka nie drży” – powie mi po latach Krzysztof Penderecki, komentując swoją decyzję.
Pomysł utworu jako całości wydaje się prosty, ale do dziś fascynuje konsekwencją jego realizacji. Cały utwór – około 80 minut muzyki – jest podporządkowany tekstowi (znalazły się tu przede wszystkim fragmenty łacińskiego tekstu Ewangelii św. Łukasza, a także, w mniejszym stopniu, Ewangelii św. Jana oraz wielkopostnych hymnów, psalmów i trenów). Kompozytor zdecydował się na radykalne cięcia opisów, wprowadzenie dialogu zamiast snucia opowieści, usunięcia też wszystkich mniej istotnych wątków i postaci, wreszcie wprowadzenie recytowanej, a nie śpiewanej partii Ewangelisty. Chór ma tu kluczowe zadanie: jest tłumem, który krzyczy, szepce, gwiżdże, komentuje. Wszystkie te zabiegi zwiększają dramatyzm, dodają tempa i powodują, że Pasja staje się bardzo teatralna. Wręcz dynamiczna, a nawet drapieżna i wstrząsająca. Do dziś nie pozostawia nikogo obojętnym.
Pasja wg św. Łukasza komponowana była fragmentami. Najpierw powstały części dla chóru, później partie solowe dla wokalistów, na końcu zaś kompozytor dopisał partie orkiestralne. Niektóre fragmenty, jak np. początek i koniec utworu - zostały skomponowane dopiero na trzy tygodnie przed prawykonaniem. Z Niemiec przyjeżdżali do Polski posłańcy i niemal wyrywali kolejne strony kompozytorowi. W sumie Pasja składa się z dwudziestu czterech części. Po latach Krzysztof Penderecki powiedział mi, że już nie umiałby tak skomponować żadnego utworu, tak na raty, tak po kawałkach. Trudno sobie wyobrazić, że partytura całości praktycznie nie istniała. Trzeba było ją dopiero stworzyć w ostatniej chwili, na potrzeby prawykonania.
Wówczas, 30 marca 1966 roku do katedry w Münster, na koncert przyjechały tłumy, w tym ponad siedemdziesięciu dziennikarzy z całej Europy, oficjele polityczni i kościelni. Utwór zabrzmiał pod dyrekcją Henryka Czyża , który poprowadził niemieckie chóry i orkiestrę radia kolońskiego. Partie solowe zaśpiewali wówczas: Stefania Woytowicz, Andrzej Hiolski i Bernard Ładysz.
Jeszcze w tym samym, 1966 roku w Krakowie, odbyło się polskie prawykonanie. Zaśpiewali ci sami soliści z towarzyszeniem Chórów i Orkiestry Filharmonii Krakowskiej (narrator Leszek Herdegen) . Dyrygował także Henryk Czyż. W tym składzie dokonano później nagrania na płytę. I dzięki tym wykonawcom i tej płycie Pasja zdobyła światowy rozgłos. I co ciekawe: do dziś jest najczęściej wykonywanym utworem Krzysztofa Pendereckiego.
Teraz po 60 latach, chóry i orkiestra Filharmonii Krakowskiej ,do których dołączy Chór Lusławice, także wykonają ten utwór. Całość poprowadzi Maciej Tworek. W partiach solowych wystąpią: Natalia Rubiś ,Mariusz Godlewski, Artur Janda oraz jako narrator Krzysztof Gosztyła. Blisko 300 osób będzie wykonywać ten utwór! Tego nie można przegapić!