Fot. Bartłomiej Bujas
Musimy pokazać, że nie ma na to zgody społecznej. To, że ten procent społeczeństwa lubi się bawić przy zabijaniu słabszych istot, nie jest i nie będzie na pewno normą. Jeżeli można polować bez żadnych ograniczeń, jeżeli chodzi o sprzęt, to jest rzeź i ja tej rzezi nie popieram
- mówiły Monika Kohut organizatorka protestu antymyśliwskiego oraz Katarzyna Pilitowska z Akcji Ratunkowej dla Krakowa.
Łowczy krajowy Paweł Lisiak stwierdził, że protest wynika z niewiedzy. Tłumaczył, że łowiectwo to zrównoważona gospodarka. Stwierdził, że nie ma kraju, gdzie nie regulowałoby się ilości zwierzyny, bo bez odłowów niszczone byłyby między innymi uprawy rolników. Podkreślił, że żaden z gatunków, na który polują, nie jest zagrożony.
Przykładem niech będzie, chociażby Holandia, gdzie zabroniono strzelać do gęsi i w tej chwili się je gazuje. Myślę, że to chyba nie jest droga. Myśliwy, polując przede wszystkim w swoim założeniu ma, żeby użytkować tę dziczyznę. Zrównoważone korzystanie z zasobów przyrody nie wyrządza żadnej szkody, Proszę zwrócić uwagę, że żaden z gatunków, na który polujemy, nie jest zagrożony. My jako myśliwi wprowadziliśmy wilka, rysia, łosia przywróciliśmy go naturze. W tej chwili próbuje się nam to odebrać.
Obchody 100-lecia Polskiego Związku Łowieckiego rozpoczęły się msza na Wawelu i były kontynuowane na krakowskich błoniach.
Podczas wydarzenia nadano sztandary czterem obwodom łowieckim i wręczono odznaczenia dla myśliwych. Były pokazy sokolniczy oraz psów ras myśliwskich.