Przede wszystkim nie blokujcie dróg. Nie ma głupszego sposobu zamanifestowania niezadowolenia niż uprzykrzanie życia ludziom, którzy nie są niczemu winni. Ich jedynym problemem jest to, że akurat w danym momencie muszą przejechać blokowaną droga. W tym wypadku tylko poniekąd rozumiem ludzi domagających się kładki w Gaju, im chodzi także o ogólne spowolnienie ruchu.
Cóż ja, stojący w korku, jestem winny temu, że w górnictwie źle się dzieje? Nie mam władzy, nie mogę wiele zmienić. Dlaczego ja mam cierpieć i wracać z pracy kilkadziesiąt minut dłużej, bo pielęgniarki zarabiają za mało? Z chęcią bym im podwyższył pensje, ale nie mogę.
Dlatego mam kilka rad dla protestujących. Uderzajcie w tych, którzy mogą coś zmienić a nie zmieniają. Zamiast blokować ruch dla zwykłych ludzi, można chodzić dookoła samochodów urzędników, posłów, radnych i tak dalej. Wystarczy kilka osób, żeby zablokować delikwentowi możliwość odjazdu spod Sejmu czy magistratu. Można zablokować wejście do hotelu poselskiego. Też pewnie całkiem skuteczne. Zablokowanie całego parkingu z samochodami posłów? To już wisienka na torcie.
Co zyskają grupy protestujących? Na pewno większy poklask zwykłych obywateli. Ludzie lubią patrzeć jak uprzykrza się życie władzy. Oj lubią. Nie lubią natomiast bezsensownego utrudniania życia innym. Szczególnie jak poseł czy radny siedzą w kapciach przed telewizorem i oglądają całe zamieszanie.
Krzysztof Orski
Obserwuj autora na Twitterze: