- Wszyscy chodziliśmy sami do szkoły. Rodzice prowadzili nas tylko na rozpoczęcie roku szkolnego. Problem był tylko z powrotem do domu. Zamiast wracać, to się grało w piłkę na Błoniach. Czasami babcia musiała mnie szukać - mówią starsi mieszkańcy Krakowa. "Na pewno poczucie bezpieczeństwa wtedy było większe. Odległość nie była duża, istniały ścisłe więzy sąsiedzkie. Zawsze dziecko było pod okiem sąsiadki czy pani z kiosku. Dzisiaj nie ma poczucia, że jest się u siebie, na swojej ulicy - mówi Aleksandra Adamek, psycholog i terapeuta.
Kiedy dzisiejsi rodzice poślą swoje dziecko pierwszy raz samodzielnie do szkoły? Tu zdania są podzielone. "Myślę, że 4. klasa szkoły podstawowej to będzie dobry moment na usamodzielnienie dziecka. Nie ma co prowadzić za rączkę. Dziecko musi się nauczyć samodzielności. Nie może byc tak, że rodzice prowadzą za rączkę. To do niczego dobrego nie prowadzi" - mówią.
Aleksandra Adamek twierdzi, że wszystko trzeba wypośrodkować. "Nie demonizujmy zagrożeń, ale nie przeceniajmy też roli dziecka. Dziecko jest dzieckiem, rodzice są rodzicami. Rodzice mają zapewnić dzieciom bezpieczeństwo" - podkreśla. Co o tym wszystkim myślą dzieci? "Takie młodsze dzieci rodzice powinni odprowadzać do szkoły, ale takie jak my, w 4. klasie szkoły podstawowej, już nie" - mówią.
Od 1 września uczniowie krakowskich podstawówek pojadą komunikacją miejską za darmo. Będzie można z tego korzystać do końca czerwca 2017 r. za okazaniem legitymacji szkolnej. Za darmo pojadą także młodsze dzieci, które jeszcze nie chodzą do szkoły podstawowej, niezależnie od miejsca zamieszkania, trasy i strefy, w której będą podróżować.
Pytanie do państwa: czy bezpłatna komunikacja to dobry pretekst, żeby pozwolić dziecku zacząć się usamodzielniać? Kiedy jest dobry moment, żeby pozwolić dziecku na pierwszą samodzielną drogę do szkoły?
(Dominika Baraniec/ko)